niedziela, 8 października 2017

Turawskie fotołowy

Co prawda wypad na foty spod siatki był 2 tygodnie temu ale nie było kiedy o tym napisać.Zachciało mi się poleżeć pod siatką w błotku-więc pojechaliśmy wcześnie rano na zbiornik turawski wcześniej zasięgając informacji u kolegi o stanie wody i gdzie bytują ptaki.Położyłam się gdzie było sporo czapli białych i siwych.było warto choć na początku zbyt daleko leżałam ale gdy ptaki na chwilę się spłoszyły szybko przybliżyłam się do wody.Nie mam już lustrzanki więc fotki robione kompaktem sony H5.Pokazał się bocian czarny,sporo nurogęsi ale nie chciały podpłynąć bliżej-były też siewkowe ale te wogóle miały w nosie akurat tą część "oczka".Pewnie gdybym długo tam sobie leżała było by więcej gatunków ale musiałam ograniczyć czas leżenia bo na popołudniu do pracy a to spory kawał drogi do domu.Fajnie było choć tylko raz się udało wyskoczyć.Pogoda też nie rozpieszczała i było dość ciemno.

wtorek, 3 października 2017

stawy milickie replay

W zeszłym tygodniu pogoda była piękna więc w naszych głowach zrodził się pomysł by jechać na stawy milickie na dłużej,więc w pracy poprosiliśmy o dzień urlopu i zmianę ranną i w czwartek po pracy spakowaliśmy manatki i ruszyliśmy do Oleśnicy do cioci.Tam przenocowaliśmy i zaraz z rana ruszyliśmy na stawy.Pierwszy postój na wieży widokowej w Grabownicy a tam dziesiątki żurawi,czapli białych,mew i 10 młodych łabędzi krzykliwych.Jak wysiedliśmy z auta i Marzena usłyszała żurawie to tak szybko dawno nie biegała:)Poranek był chłodny tylko 7 stopni i wietrzny co dość odczuliśmy.
Potem zajechaliśmy od bocznej strony tego stawu a tam też dziesiątki mew,czapli,kilka kormoranów i młody ohar.Było kilka mew z obrączkami plastikowymi ale nie udało się odczytać:(
Poszliśmy dalej aleją potężnych dębów a na nich mozna było spotkać grzyb-ozorek dębowy.
Doszliśmy do końca drogi i usłyszeliśmy ryczące byki jelenia-niestety były w trzcinowisku i mimo czekania nie wyszły.Wrociliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Rudy sułowskiej-po drodze fajnie krążyły bieliki.
Postanowiliśmy od razu zajrzeć na staw przy drodze głównej gdzie zazwyczaj gromadzą się gęsi i tym razem było ich sporo ok 2tyś(może więcej) głównie gęgawa ale były też białoczółki i zbożowe-bielik spłoszył je z 3 razy a wrzask i rumor jaki robiły był niesamowitym widokiem.
Po przejrzeniu stada czy nie ma jakiś obroży ruszyliśmy w miejsce gdzie będąc tam ostatnio słyszeliśmy jelenie i widzieliśmy łanie.Tym razem zabrakło trochę cierpliwości bo łanie były już prawie przy rowie a my akurat zrezygnowaliśmy z czekania:(.Ale udało się sfotografować 2 gatunki chruścików.
Potem odwiedziliśmy jeszcze staw jeleniIII a tam też setki mew,gęsi i czapli.
Postanowiliśmy nie spać w aucie tylko wrócić do cioci a rano ruszyć znowu w teren-tym razem pojechaliśmy na zbiornik mietkowski- ptaki bardzo daleko,syf niesamowity jak to na takich zbiornikach-przeszliśmy się wzdłuż brzegu po błotku i trafilismy na biegusy zmienne i sieweczki.Na drugi koniec już nie szlismy bo co kawałek leżał jakiś fotograf więc nie chcieliśmy im płoszyć ptaków,które mogły by do nich podlecieć.
Na koniec na chwilę zaglądnęliśmy do Wojsławic i w drogę do domu:).W drodze mielismy 2 razy szczęście bo jak jechaliśmy do Oleśnicy gościowi z przeciwka spadła z auta ubijarka do piachu na nasz pas-na szczęście byliśmy kawałek przed tym wydarzeniem a drugi w drodze powrotnej gość potrącił sarnę na autostradzie i tak leżała na środku pasa-na szczęście w porę ją ominęliśmy widząc nagły manewr ciężarówki przed nami.

poniedziałek, 25 września 2017

Emilówka i makro-las

W ostatnim czasie pogoda nie rozpieszcza pada i pada a jak już przestaje to jestem w pracy-patrząc za okno już snuję plany gdzie to pojadę rowerkiem a tu po wyjściu z pracy okazuje się ze pada:(Dlatego tak trudno ostatnio o wpisy na moim blogu za co przepraszam czytających.Czasem udało się na chwilę wyskoczyć w przerwach między opadami.I tak 2 razy odwiedziliśmy "emilówkę"-w dole o dziwo wody dużo mimo upalnego lata i wiosennej suszy(wtedy długo nie było wody) i kolejne zaskoczenie bo w tym niewielkim bajorku kwitł włosienicznik-ciekawe skąd takie rośliny biorą się w takich miejscach-zwłaszcza,że daleko do zbiorników wodnych z tego miejsca czyżby natura miała zawsze ukryte nasiona tak na wszelki wypadek?
Z drugiej strony tego terenu można spotkać sporo roślin-część z nich to wyrzutki z ogródków jak irga ale ładnie wyglądają krzewy pokryte czerwonymi owocami-na pewno przysłużą się ptakom w późnej jesieni.Kwitnie też farbownik.
A na zboczach można spotkać wygrzewające się padalce i zaskrońce-pewnie jakby dobrze poszukać to i gniewosz by się znalazł:)
Miejsce coraz bardziej kwieciste-dużo kwiatów łąkowych się tam zadomowiło i przy odrobinie chęci mogło by to miejsce być przyjazne owadom i ogółowi zwierząt-tylko posprzątać eternit,papę,duże ilości szkła.Wiosną ogarnięto wejście gdzie było dużo odpadów głównie rtv.Jednak miejsce to nie ma uregulowanego statusu i nadal figuruje jako wysypisko śmieci a ani gmina ani starostwo nie ma chęci do załatwienia tej sprawy. Tak wygląda z góry.
I jeszcze po drodze młoda sarenka:)
Wrzesień to także czas rykowiska ale niestety nie jest nam dane go posłuchać nie mówiąc już o zobaczeniu-w tych miejscach gdzie jeżdziliśmy cisza jak makiem zasiał nawet sarny nie widzieliśmy:(Dobrze,że chociaż jak byliśmy na stawach milickich to mieliśmy okazję posłuchać tego pięknego spektaklu.No nic jak już się jest w lesie to może chociaż grzyby będa "chętne" na fotki:)W munie grzybów jak mrówek a grzybiarzy tyle samo.Las się zmienił od ostatniego razu jak tam byłam i miałam dziwne uczucie jakbym tego miejsca nie znała.to teraz przegląd grzybów i śluzowców.
Odwiedziłam też kopalnie górażdże w poszukiwaniu ramienic-oczywiście szybki wypad bo deszcz zaczął padać a ja jeszcze chciałam sobie skrócić drogę i troszkę się pogubiłam tak że wyszłam 200m dalej niż planowałam ale wysokie trzciny i nawłocie skutecznie zasłaniały to co było w oddali:)Przy wyciąganiu ramienic w kępie były 2 larwy wazki-jedna to szklarki druga któraś z żagnic.
Tak naprawdę by poznać dobrze każdy teren to trzeba by było kilku lat systematycznego chodzenia a i tak pewnie zawsze coś nowego by się odkryło.

sobota, 16 września 2017

Stawy milickie

W zeszłą sobotę wybraliśmy się na stawy milickie zobaczyć co ciekawego się dzieje.Pojechaliśmy do Rudy sułowskiej bo tam zawsze najwięcej ptaków i tak było tym razem choć na miejsce dotarliśmy późno bo po drodze objazdy a dzięki temu trochę się zgubiliśmy i tak po prawdzie nie mieliśmy zbyt wiele czasu by spokojnie pochodzić.Na początek odwiedzony kompleks stawów a tam setki krzyżówek,łysek,głowienek,łabędzi niemych.Sporo perkozów dwuczubych karmiło jeszcze nielotne młode tak samo perkozki.Czaple siwe okupowały wystające słupki:)
Sporo też było kokoszek żerujących na rzęsie wodnej
Pogoda była słoneczna ale wietrzna co sprawiało,że zaskrońce wychodziły na asfalt wygrzewać się i takiego jednego spotkaliśmy-niestety dla tych gadów nie kończy się to dobrze bo zazwyczaj zostają rozjechane przez samochody co mogliśmy zobaczyć-na krótkim odcinku było aż 3 martwe zaskrońce:(
Potem pojechaliśmy dalej na stawy przy drodze były tam spore ilości gęgaw,łabędzi niemych a na jednym z stawów rodzinka niemych z "polakiem".
Skupiłam się na przeglądaniu stada gęgaw gdy do mych uszu doszły głosy porykiwania jeleni-niewiele myśląc schowałam lunetę do auta i ruszyliśmy w kierunku głosu...a był nie daleko za stawami tylko trzeba było znaleźć drogę by tam dotrzeć.A wiodła wzdłuż takiej rzeczki.
Idąc tą drogą spotkaliśmy fajnego byka tyle,że nie jelenia a krowy:)
Ale po pół godzinie pokazała łeb łania a potem chłyst-potem zniknęły w gąszczu trzcin.Wróciliśmy się kawałek i gdy staliśmy nasłuchując czy coś się odezwie w trzcinowisku "startnął" był w głąb lasu a potem kilka razy zaryczał:)
Potem pojechaliśmy na stawy w rejonie Nowego zamku ale tam pustki-szkoda było czasu.Wróciliśmy do domu po 21.Planujemy w ten weekend pojechać już w piatek i zostać do niedzieli-głównie nastawiając się na jelenie co prawda do dyspozycji mam już tylko kompakt bo sprzedałam lustrzankę ale i on da radę:)

niedziela, 27 sierpnia 2017

W terenie...

Ostatnio pogoda kapryśna i trudno sobie jakiś wypad zaplanować ale na krótkie wypady rowerkiem zazwyczaj się udaje.Wybrałam się na przejażdżkę przez pola nad odrę-w zasadzie pustawo jeśli chodzi o ptaki ale trafił się fajny lisek z ładną kitą:)
I udało się uratować biegacza skórzastego z butelki po piwie zostawionej nad brzegiem odry.
Czas przelotów to i jaskółki zbierają się na drutach-u mnie kilka młodych siada blisko okna,więc była możliwość je uwiecznić:)
W domowym ogródku po zimowym dokarmianiu wyrosły słoneczniki i celowo ich nie wyrywałam choć rodzice byli innego zdania.A teraz mogę cieszyć się widokiem odwiedzających je ptaków.Przylatują dzwońce sikory bogatki i modraszki oraz szczygły.Fotka kiepska bo przez brudną szybę(to z przybudówki celowo nie myta by ptaki przypadkiem nie uderzały).
W czwartek spotkałam się z koleżanką i pojechałyśmy na Grabówkę za ważkami-było super sporo ważek choć szablaka przepasanego nie spotkaliśmy to koleżanka "zaliczyła"szablaka przypłaszczonego i czarnego-tego ostatniego niestety ja nie zobaczyłam.Udało się też spotkać samicę modliszki:).Na foto szablaki przypłaszczone samica i samiec.
W piątek pod wieczór tata wybierał się na ryby na Krępną więc i ja się zabrałam ale zanim brat przyjechał to jeszcze uwiecznione jaskółki u niego na dachu-sporo ich tam bo to teren bardziej rolniczy.
A na stawach w Krępnej ładne skupiska salwini pływającej i kwitnące pierwsze zimowity.
Postanowiłam wrócić spacerkiem do Strzebniowa i było warto bo zobaczyłam muchołówkę szarą karmiącą kukułkę.Niestety z racji już zachodzącego słońca fotki nie wyszły:( A sobota to wycieczka rowerowa "Szlakiem gogolińskich form ochrony przyrody"-choc poranek przywitał deszczem to jednak do czasu wyjazdu w miarę się rozpogodziło i podczas zbiórki pod urzędem mogłam zobaczyć stadko 62os sikor bogatek przelatujących nad nami.Droga wiodła polnymi drogami bo było sporo dzieci,trasa dobrze zabezbieczana przez straż miejską.Odwiedziliśmy łączkę susłową w Kamieniu śl.,potem kierunek na kopalnie Górażdże gdzie czekał poczęstunek w postaci serów z gospodarstwa agroturystycznego "stary młyn" w Obrowcu-powiem Wam pyszności-oscypki mogą się schować hehe.Potem poszliśmy na ścieżkę edukacyjną-akurat tej części nie odwiedzam bo można tam wejść z przewodnikiem(pracownikiem kopalni)-tym bardziej było fajnie,że mogłam ją zwiedzić(tylko część bo do rezerwatu już nie poszliśmy).Potem znowu wróciliśmy na górę i tam był występ Julki i Jędrka Skiba z The voice of poland.
Ja urwałam się troszkę wcześniej by zajrzeć jeszcze na rozlewisko,które często odwiedzam za ważkami-tym razem to był dobry wybór bo mogłam zobaczyć szablaka czarnego:)
I żagnicę jesienną
I na koniec czyściec prosty,który rośnie przy głównej drodze:)