niedziela, 15 stycznia 2017

Wyspa Bolko i zimowe liczenie ptaków wodnych

W czwartek skoczyliśmy do Opola bo mi się buty zimowe rozwaliły i trza było nowe kupić.Jak zawsze zabieram ze sobą aparat i lornetkę bo zawsze coś ciekawego może się spotkać i wtedy można zrobić dokumentalna fotkę.Tym razem pierwszym spotkanym i sfotografowanym ptakiem była dzierlatka a raczej 2 tyle,że jedna uciekła przed idącymi ludźmi:)
W drodze powrotnej zajrzeliśmy na kanał Ulgi i wyspę Bolko-oczywiście kanał zamarznięty i tylko przy moście było spore oparzelisko na którym siedziały kaczki.I tak udało się zobaczyć nurogęsi,bielaczki,czernice,krzyżówki,perkozka,łabędzia niemego,łyski i ogorzałkę:)
A w parku spotkaliśmy dwie sarny i koziołka z ładnymi parostkami w scypule a że przyzwyczajone do obecności ludzi dały się dość blisko podejść a w zasadzie to one zbliżały się w moim kierunku:)Koziołek patrzył w stronę gdzie stała siostra:)
W piątek nasi koledzy z bloga z Notatnika Muzealnika zorganizowali wystawę "Ważki-zabójcy dwóch światów"-powiem Wam zdjęcia niesamowite,modele w 3d jak realne,świetne prelekcje okraszone doskonałymi fotami i komiks "Cecylia poznaje ważek zwyczaje",który napisali o ważkach świetny! A w sobotę zrobiłam swój odcinek Zdzieszowice-Krapkowice w ramach liczenia ptaków wodno-błotnych na rzekach.Pogoda dopisała choć na Odrze dominował lód i tylko w 3 miejscach spotkaliśmy stada ptaków.Z ciekawszych samiec krakwy,bielaczek,bielik,sporo czernic i gągołów.Fajnie się szło i dość szybko pokonaliśmy ten odcinek.Nigdzie na polach nie spotkaliśmy łabędzi niemych a na wodzie tylko 7 z czego 5 pod Krapkowicami przy śluzie,nie odnotowaliśmy też kokoszek,zimorodka i czapli białych.

wtorek, 10 stycznia 2017

Kosorowice i moje okolice:)

Pojawiło się trochę śniegu ale szału nie ma za to mrozy spore.Tacie udało się ulepić małego bałwanka-fotka robiona wieczorem bo rano go wiatr przewrócił:)
Ale nawet w takie mrozy nie odpuszczam by wyjść na długi spacer.Ostatnio taki spacer zakończył się sporą zawieją śnieżną a jak wychodziliśmy pięknie świeciło słońce:)Na polu trafiliśmy na 2 czaple białe z dala od zbiorników wodnych,które w większości zamarzły.
I ja w zadymce śnieżnej:)
W podwórkowym karmniku ruch straszny ale dziwi mnie brak grubodziobów,czyży czy jerów-te ostatnie czasem zalecą do karmnika.
Pewnego mroźnego poranka wyciągnęłam siostrę na wypad do Kosorowic,po drodze zajechaliśmy do portu zobaczyć jak wygląda odra czy cała zamarznięta.
Na stawach tez lód i tylko 2 stawy z małymi oparzeliskami gdzie tłoczyły się ptaki:)
Na polu natknęliśmy się na martwą sarnę na polu-wcześniej oglądał ją myśliwy.Kruki miały co jeść i dość blisko dawały się podejść.
Są tam też pola na których rośnie sporo tzw "chwastów" w tym przypadku naturalna stołówka dla ptaków.Na górka porośniętych "chwastami" uwijały się zięby,mazurki,trznadle,potrzosy,makolągwy.
I jeszcze zięba w innym ujęciu:)I lodowe dziwactwa w miejscu gdzie wypływa woda
W wekend zimowe liczenie ptaków wodno-błotnych i jak co roku ja przejdę swój odcinek Zdzieszowice-Krapkowice choć liczenia chyba dużo nie będzie bo odra zamarznięta.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Noworoczne ptaszenie:)

Tradycyjnie jak co roku w pierwszy dzień Nowego roku odwiedzamy zbiorniki Pławniowice i Dzierżno duże.Tym razem ptaki dopisały aż się nie chciało jechać do domu:)Najpierw odwiedziliśmy zbiornik pławniowice w 80% pokryty lodem i tylko w niektórych miejscach niewielkie oparzeliska gdzie tłoczyły się głównie krzyżówki i łyski ale po dokładniejszym przeglądaniu pierza wypatrzyliśmy rożeńca,głowienki.Latało sporo gęsi część siadała na lodzie.Niestety był też przykry widok-martwej gęsi zbożowej i drugiej w agonii trochę się podnosiła ale wyglądała jakby była wcześniej poczęstowana śrutem lub po nocnej kanonadzie się rozbiły o lód.Jednak w przyrodzie nic się nie marnuje i popołudniu martwą gęsią zajął się dorosły bielik w asyście wron siwych.Był też nieudany atak jastrzębia na kaczki a w zasadzie na gęś-chyba nie zauważył tej martwej.
Jak co roku także i w tym spotkaliśmy kolegę z śląska więc można było sobie porozmawiać:)No nic czas było ruszyć dalej czyli na Dzierżno najpierw od strony Taciszowa ale tam zamarznięte,więc ruszyliśmy od strony plaży.Co tam się działo dosłownie kaczo-mewio-gęsia zupa:)
Stojąc w jednym miejscu nagle usłyszałam jakby coś szło-obracam się a to lis-niestety zauważył mnie i poszedł w drugą stronę.W kolejnym miejscu znowu pokazał się gryzoń buszujący w trawie za smakołykami:)
Mnóstwo ptaków krzyżówki,łyski,łabędzie nieme i krzykliwe,pięknie tokujące gągoły,bielaczki,perkozy dwuczube,kormorany,uhle,markaczka,krakwa,gęsi zbożowe,białoczółki i gęgawy-2 miały obroże jednak było za daleko na odczyt.w drodze powrotnej na polu myszołów posilał się na kaczce krzyżówce.
Gdy wjeżdżaliśmy na autostradę zaczęły nadciągać klucze gęsi liczone w setkach:)Dzień cudowny słoneczny:)

niedziela, 18 grudnia 2016

Z okolic:)

Dzisiaj znowu zbieranina z tygodnia,słońca nie za wiele to i o foty ciężko.Ostatnio odwiedziliśmy z tatą stawy w Rozwadzy bo gold zamarznięty.Sporo krzyżówek,kilkanaście gągołów,czaple białe i siwe,perkoz dwuczuby i kormorany.
Na dzikich bzach znajdziemy ucho bzowe-jadalny grzyb mozna powiedzieć,że zimowy:)
Sobotni dzień spędziłam na przejażdżce rowerowej po lesie i tak pod Górażdżami trafiłam na spore stadko krzyżodziobów świerkowych i udało się jakieś tam fotki pstryknąć:)
A strzyżyk pokazał mi ogon:)
I jeszcze takie znalezisko-ale się ucieszyłam:)
Słońce tego dnia pięknie świeciło aż nie chciało się wracać do domu ale brzuch już się domagał papu:)Jeszcze widoczek.
a to moje domowe żarłoki dzwońców jest ok 70 a sierpówek ok 50,kilka sikor czasem zięba się pojawi.

sobota, 10 grudnia 2016

Emilówka,muna,szczakiel

Oj ostatnio nie mam natchnienia na pisanie-mało fotek do pokazania,ptaszęta wszystkie bardzo ruchliwe i przemieszczające się wysoko w koronach drzew.Siostra pracuje więc i czasu ma mniej a co za tym idzie zostaje mi rower do dyspozycji.Więc jak tylko ma dzień wolny i pogoda względna to staram się ją wyciągać w teren gdzieś dalej:)ale wpisik zacznę od odwiedzin "emilówki" swego czasu troszkę przymroziło,więc udaliśmy się na spacerek.widok na "emilówkę"
Obeszliśmy dookoła a po drodze w dole spotkaliśmy sarny-ta chyba nie bardzo wiedziała skąd dochodzą głosy bo patrzyła w prawo a my byliśmy na górze:)
Słońce powoli wychodziło i ładnie oświetliło szczeć owłosioną-rzadki gatunek w naszym regionie:)
Weszliśmy na drogę prowadzącą wgłąb tego terenu,po drodze spotkaliśmy rudzika-jak miałam tu zimowy karmnik zawsze przylatywały 2 i teraz też były:)
Zauważył,że jak przenosimy jakiś przedmiot(chcieliśmy trochę śmieci przenieść w jedno miejsce by zwierzyna miała więcej czystego terenu) to można tam znaleźć "robaczki" i tak trzymał się blisko nas co chwilę zlatując na miejsce z którego coś zostało zabrane:)Sosna z słońcem:)
znaleźliśmy też jakiś krzew w doniczce,podejrzewam budleję-jak zwykle trafiła do domowego ogródka i jak się okaże,że przeżyła i będzie to ona to już będzie ich 4:) Dalej poszliśmy na przełaj przez pola i tak spotkaliśmy stadko mazurków i trznadli.
i sarenki
Kolejny wypad to do lasu w Munie oczywiście udało mi się siostrę zgubić jak zwykle:)Weszłam w piękny podmokły brzozowy las i w pewnym momencie usłyszałam dziki-po chwili zaczęłam się zastanawiać,że jakby co to nie bardzo jest gdzie się wdrapać na drzewo bo to przecież brzozy:)
Niestety dzików nie udało mi się sfotografować a potem zaczęło sypać śniegiem i wróciliśmy do domu.A na podwórku sierpówki odpoczywały po sytym obiedzie:)
Na początku grudnia na rowerowym liczniku padło 1000km od 17.08 czyli tyle zrobiłam od tego dnia:)A dzisiaj siostra miała wolne więc skoczyliśmy na szczakla połazić i może spotkać dziki.Jednak dzików brak choć teraz akurat trwa huczka-oczywiście się rozdzieliliśmy i siostrze udało się "upolować" tchórza:)Ona zawsze przynosi szczęście jak jest ze mną w terenie-zawsze coś ciekawego spotkamy:)
I tak sobie spacerując trafiliśmy na kwitnący wawrzynek wilczełyko-widać ciepłe dni sprawiły,że zakwitł dużo wcześniej niż powinien:)A było sporo kwitnących okazów:)
Wróciliśmy do auta i jeszcze podjechaliśmy zobaczyć na spore dzikie wysypisko(posprzątane)-po drodze dzięcioł zielonosiwy -niestety fota marna bo cały czasu uciekał na kolejne drzewa:)