poniedziałek, 3 lutego 2020

Objazdówka daleka i bliska

W sobotni ranek wybrałam się z kolega na ptaszenie,odwiedziliśmy okolice Graczy.Było super na polu rzepakowym trafiliśmy na stadko łabędzi niemych w których był jeden krzykliwy,były też żurawie w liczbie 17os i gęgawy 52os-jak na te ptaki były bardzo spokojne jedynie żurawie odleciały.
Na innym polu trafiliśmy na stadko gęsi zbożówek i kilka gęgaw-też nie płochliwe a na polnej drodze były 2 żurawie-foto kiepskie bo z auta.
Przy żwirowni wypatrzyliśmy spore stado gęsi tak ok 1,5tyś udało się wypatrzeć berniklę białolicą i obroże na gęsi białoczelnej.
a już w drodze powrotnej przy zjeździe z A4 myszak się trafił:)
A w niedziele rano rowerowy wypad choć pogoda nie była optymistyczna(chmury a potem wiatr)to udało mi się objechac zaplanowaną trasę:)Spotkany rudelek saren-dobrze,że trzymają się blisko domów to im nic nie grozi.
Ładnie kwitnie wawrzynek wilcze łyko choć jakiś taki blady:)
Napotkane czarki wypełnione wodą:)
a najlepsze było jadę sobie drogą w okolicy "czerwonych górek" patrze w lasek i zobaczyłam "kamień" myślę sobie nie było tu takiego(mam schodzony teren a,że za kamieniami też zaglądam to mam jakieś tam rozeznanie co jest).Zatrzymuję się i zaglądam przez lornetkę a tam zając:)
Dalej to już niewiele się działo.W domu "odwiedziny" krogulca,potem przyleciała stała bywalczyni(filmik na yt).

poniedziałek, 27 stycznia 2020

kosorowice,kamionka i turawa

stawy kosorowickie to chyba będą najczęściej przeze mnie odwiedzane miejsce póki będzie woda w stawach:)jest dość blisko 15km to i rowerkiem dam radę przez las.I tym razem z tatą odwiedziliśmy stawy.Było fajnie sporo krakw,które pewnie na chwilę się zatrzymały na odpoczynek.
foty kiepskie bo było pochmurno a potem padał deszcz.Trafił się też gągoł i samotnik-ten to zimuje już od lat na stawach-widać jest tyle pozywienia,że daje radę.
Potem pojechaliśmy na śluzę w kątach opolskich a tam suszące się kormorany na słupach,nurogęsi i krzyżówki w oddali.
W sobotę byłam na kamionce bolko zobaczyć co tam siedzi-było sporo mew wypatrzone 2 obrączki ale nie odczytane bo za daleko.Było 96 łysek,woda zamarznieta tylko na środku spore oparzelisko gdzie to wszystko pływało.
A w niedzielę wybraliśmy się na zbiornik turawski w zasadzie pochodzić po dnie ale jak zobaczyłam,że mimo iż zbiornik w większości zamarznięty są ptaki to wróciłam sie do auta po lunetę.Sporo gęgaw było,zbożówki i jedna białoczółka.
Fajnie na brzegu leżały płaty lodu na siebie nałożone bywały czasy,że tworzyły góry lodowe:)
Jak wiemy lód z lotu ptaka przypomina wodę i chyba tak ta nurogęś przypłaciła skręceniem karku,jeszcze zyła ale była za daleko by zobaczyć czy da się pomóc,niestety przeglądając zbiornik lunetą mozna było dostrzec więcej takich ptaków ku uciesze bielików,których było 11.Ale w tym przypadku to naturalna kolej życia i choć smutny widok to się nie zmarnuje:(
A bieliki i wrony siwe miały co jeść-na kanale yt jest filmik z bielikami.
Zebraliśmy trochę złomu,puszek i żyłek-doszłam od szczedrzyka do jeziora średniego bo dalej się nie dało bym musiała obejść jezioro a że siorka już była autem od strony kotórza to sie wróciła i zabrała mnie z tego miejsca.Fajnie się tak chodzi,przydałoby się od drugiej strony przejść bo dawno tam nie byłam.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

terenowo i zimowe liczenie ptaków wodnych

W tygodniu udalo mi się kilka razy wyskoczyć w teren przed pracą.Jednak zbyt wiele nie ma do pokazania.Trafił się gil na czubku sosny.
I siniaki w stałym miejscu od lat zimujące w różnej liczebności-jakiś czas temu było 40 teraz tylko kilka.Płochliwe strasznie i nie dało się podejść bliżej.
Wreszcie pokazał się rudelek saren 11 i 5os też płochliwe strasznie ale co się dziwić jak był czas polowań zbiorowych:(.Leśny widoczek.
W piatek podobno było częściowe zaćmienie księżyca i wilczy księżyc-niestety zapomniało mi się i jest niedzielny porankowy księżyc:)
A w sobotę było kolejne już zimowe liczenie ptaków w którym razem z tatą braliśmy udział.Niestety tym razem też mniej ptaków niż w latach poprzednich.Praktycznie w miejscach w których było w poprzednich latach mase kaczek w tym świeciły pustkami.Praktycznie przy przeprawie promowej w Zdzieszowicach było najwięcej i w Rozwadzy na stawie a tak mniejsze grupki nie przekraczające 50 ptaków.Ale pogoda w miarę dopisała co dało się znieść idąc wzdłuż odry.
A w niedziele pojechałam w teren miałam w zasadzie dylemat bo tato proponował wyjazd na stawy w kosorowicach ale stwierdziłam,że chcę jechać rowerem po okolicy.Fajnie trafiły się sikory przy kałuży(filmiki na kanale yt) nawet czubatka przyleciała choć foto niezbyt wyraźne bo miałam ustawione na dalszy plan ale nie często fotografuję ten gatunek.
Na fotopułapkach prawie nie widać zwierzyny raz pokazało się stadko dzików w liczbie 7os.No i pierwszy raz nagrali się crossowcy na szczęście nie widzieli kamer.

niedziela, 5 stycznia 2020

Żegnaj Karliku i obserwacje noworoczne

No niestety szybciej to poszło niż myśleliśmy-Karlika już z nami nie ma:(Zaraz po nowym roku go wycięli-nic nie dało się zrobić:(filmik na kanale yt.Smutne to,że tak szanujemy naszą historię przecież on dorastał razem z miastem i koleją-kto wie czy nawet nie był posadzony dla upamiętnienia tego wydarzenia a tu bezduszna pkp go wycięła:(
Tradycyjnie 1.01 pojechaliśmy na jezioro pławniowickie a tam sporo gesi w tym bernikla białolica,kilka bielaczków,gągoły,perkozy dwuczube,czaple białe i siwe,uhle i wiele innych ptaków-było na co popatrzeć.Na dzierżnie dużym wyjątkowo były pustki ledwie kilkadziesiąt krzyżówek,więc wróciliśmy jeszcze na pławniowice.Spotkaliśmy jak co roku kolegę,trochę pogadaliśmy.
Kolejny dzień to wypad na pobliskie pola a tam sporo szczygłów,kilka makolągw i mazurków
A potem pojechałam z tata na gęsi-oj było na co popatrzeć-ok 3tyś co prawda rodzynków żadnych nie wypatrzyłam ale i tak wyjątkowo spokojne były co dało możliwość dokładniejszego przelukania stada.
Sporo drobnicy było jak potrzeszcze,sierpówki czy mazurki,trafił się taki bażant.
A sobotni dzionek tez spędziłam w terenie i też na gęsiach,tym razem kolega wypatrzył berniklę rdzawoszyją-niestety foto tylko praktycznie zadka wyszło.Fajnie stado przepłoszył młody bielik-w sumie było ok 6tyś.
Kawałek dalej na polach żerowały siniaki aż 80 to gatunek coraz liczniej zimujący u nas z powodu łagodnych zim.Pojechaliśmy jeszcze w okolice Agnieszczyna a tam myszołowy zwyczajne i włochate,były też sarenki.
I jeszcze taki pozytywny widok mianowicie takie słupki dla drapieżników polujących na gryzonie.Niestety wielu rolnikow stosuje trutki wysypując je tonami na pola co oznacza,że giną gryzonie,to co się nimi żywi ale i my się trujemy bo przecież to zostaje w glebie a potem dostaje się do roślin:(

sobota, 28 grudnia 2019

takie tam i podsumowanie roku

Ostatnio aura nie sprzyja wypadom w teren ale dobrze,że choć trochę nadrabia opadami deszczu-jakoś to przeżyje:)W drugi dzień świąt wyciągnęłam tatę co by trochę stawy rozruszać po leniwych dniach jak i żołądkowych rewolucjach co to prawie tydzień trzymały(dobrze,że na święta sobie już poszło).Jak zwykle odwiedziliśmy z tatą stawy w Kosorowicach no bo gdzie indziej jechać-ostatni wypad na stawy w Rozwadzy okazały się klapą bo prócz łabędzi i mew na odrze nic nie było:(A wracając do wypadu ptaków mniej ale co się dziwić jak przy jednym ze stawów gdzie zawsze dużo kaczek było znalazłam łuski po "zabawie"jakiego myśliwego-nawet po sobie nie umie posprzątać!
Pochodziliśmy trochę za kamieniami jakimiś ciekawymi i oczywiście tata jak zaczął wybierać co mu sie podobają to wyszło pół plecaka haha a ze mnie się zawsze śmieje,że będzie musiał strop wzmacniać:) A teraz czas podsumowań-obecny rok przeleciał nawet nie wiadomo kiedy z ciekawych rzeczy,które się wydarzyły to odnalezienie 2 gatunków jeden nowe stanowisko(trzecie w Polsce),drugie po 70 latach na kopalni Gorażdze odnaleźliśmy nadobnika włoskiego póki co drugie stanowisko na opolszczyźnie.Do mojej galerii foto doszło wiele ciekawych gatunków owadów.Z niepowodzeń przegrana walka o kamieniołom-myśląc,że zgłaszasz cenne miejsce do ochrony i robisz dobrze-w zamian otrzymujesz wiadomość,że za unijną kasę ktoś to miejsce zniszczy w imię bioróżnorodności-jestem ciekawa jak bardzo to wpłynie na gatunki tam występujące....smutne to.Karlik też zakończy życie po nowym roku ku uciesze pkp a i urzędasy odetchną z ulgą bo już nikt im dupy nie bedzie truł:( Plany na przyszły rok są ambitne:kupić lekki agregat i często świecić w terenie,w planach jest opracowanie atlasu motyli dziennych w gminie Gogolin(rozłożone na 2 lata pracy i po tym czasie przy wsparciu sponsora publikacja w postaci atlasu),postaram się by fotopułapki działały w kilku miejscach monitorując zwierzaki-póki co sprawne mam 2,trzecia działa jak chce a czwarta lezy zepsuta(koszt może być ok 150-200zł),przydałyby się ze 2 ale już kupione w sklepie z 2letnią gwarancją-sie zobaczy....No i raczej bedzie mniej wpisów bo będę się poruszać głównie po okolicy,dalsze wypady będą sporadyczne..

niedziela, 8 grudnia 2019

Kamionka Bolko i mix

W zeszłym tygodniu odwiedziłam razem z rodzicami kamionkę bolko,ptaków niewiele ale za to ciekawe.Udało sie spotkać gągoły,czernice,krzyżówki,łyski,perkozy dwuczube i rzadko widywane perkozy rogate.
Na sąsiadujących ogródkach działkowych buszowały kwiczoły i rodzynek w postaci szpaka:)Nie zebrane winogrona są dla nich łakomym kąskiem:)
I nie tylko dla nich bo za chwilę zrobiło się gwarno bo pokazały się sikory,grubodzioby,raniuszki,rudzik,kowaliki,dzięcioły. Potem podjechaliśmy na stawy w kosorowicach a tam ptasi standart.
Jak już zwiedzać to jeszcze zahaczyliśmy o kamień śląski a tam na stawie mandarynki(gatunek inwazyjny) i kaczki krzyżówki(sołtysy) zarówno jedne jak i drugie co roku wychowują tu młode,które lecą w świat,nie wiem gdzie podziały się karolinki-pewnie też już gdzieś w terenie...
Wczoraj pojechałam z tatą na ryby na odrę pod Chorulę.Oczywiście ja poszłam najpierw do parku-są tam fajne platany.
Za wałem są takie zadrzewienia(krzaki,niewielkie drzewa przeplatane okazałymi dębami) i niestety pojawiły się cyferki co oznacza wycinkę:(na środku pola też sporo oznaczonych-nie rozumiem tyle lat tak tu było a nagle rolnikowi to przeszkadza,ciekawe,że nikomu nie przeszkadza jak czerpie wodę z odry do podlewania selerów duzymi pompami(ciekawe czy ma pozwolenie)muszę w przyszłym roku zrobić fotę pomp.
W odrze niezliczone ilości racicznic-oklejone powalone drzewa,kamienie.
A na podwórku od jakiegoś czasu rządzi krogulec,raz udało się upolować sikorę bogatkę a tak to się przygląda co lata.Potrafi siedzieć przez 2h i tylko boi się innego krogulca który ją atakuje Ptaki już się przyzwyczaiły i spokojnie jedzą-zawsze jeden pilnuje i obserwuje reakcję krogulca.Ostatnio tak rodzice wciągnęli się w obserwowanie jej,że o mało by nie było obiadu na czas hahaha.
A dzisiaj podczas objazdówki wokół kamieniołomów dominowała drobnica czyli trznadle,makolagwy i mazurki.Z większych spotkany srokosz.