niedziela, 17 maja 2026

ośmionożni i szybkie wypady

 Wreszcie pada i to dość często,zrobiło się chłodno jak to w połowie maja-deszczu potrzeba choć na trochę ziemia nim nasiąknie.Zacznę jeszcze od mixu terenowego co nie pokazywałam ostatnio bo zostawiam sobie na "zaś" coby przy takiej pogodzie gdzie trudno wyruszyć w teren rowerem nazbierać materiału na wpis.A więc fajne spotkanie z jeleniami gdzie jak zwykle zamiast rozglądać się dookoła wzrok kieruje na śmieciuchy:(które nijak nie pasują do otoczenia.I tak właśnie  zamyślona idę a tu po prawej biegnie 3 jelenie szybkie wyciąganie aparatu z pokrowca i już myśli,że nie uda się pstryknąć fotek ale byki zawracają i biegną w moim kierunku,po chwili się zatrzymują by ruszyć dalej ale w innym kierunku.

biegnie w moją stronę

 

trzeba się rozejrzeć

to ja też popatrze

skręcaj:)

Takie spotkania lubie byleby aparat dał radę w miarę ostre foty zrobić.W piątek mimo złej pogody skoczyliśmy na odrę na godzinkę,co mnie zaskoczyło to kwitnąca świerzbnica-zazwyczaj kwitnie od lipca a tu proszę piękne kępy-w sumie dobrze bo zdąży się wysiać zanik pokoszą wały a tak zawsze w czasie kwitnienia były skaszane.Muszę sobie ją do dzikiego ogródka przynieść bo jest fajnym pożytkiem dla zapylaczy.

świerzbnica
Wczoraj po obiedzie wybraliśmy się na krępną tata na spining a ja połazić no i oczywiście powolne chodzenie i przeglądanie drzew i krzewów za życiem na nich.I tak na liściach wiązu znajdziemy kogutnicę wiązową -dostrzeżemy je w postaci narośli na liściach.

 

kogutnica wiązowa

Dalej to obserwacje pająków czyli tytułowych ośmionożnych zaczniemu od krzyżaka zielonego

krzyżak zielony
Poszłam zobaczyć na łąki tam pięknie kwitnie firletka poszarpana,dzwonki,jaskry


 

bioróżnorodność

Przy drodze jeszcze 3 lata temu rósł okazały dąb jednak po jednej z burz się złamał został pień ale i ten komuś był potrzebny i został wycięty w środku widać odchody albo wepy marmurkowej albo pachnicy-cokolwiek tam było to nie zostało mu za wiele.Szkoda,że fotki nie zrobiłam ale pewnie nie raz tam będę.Na skraju łąki z polem kukurydzy latało mnóstwo jaskółek i jerzyków próbując "płoszyć" komary,dziesiątki jaskółek siedziało na ziemi.Zaczęłam chodzić po łące i "płoszyć" komary a jaskółki latały jak oszalałe nawet jerzyki blisko mnie przelatywały łapiąc swoje papu a komarów jest od groma.

walka o przetrwanie

 

jerzyk



jaskółki

Później poszłam wzdłuż odry w stronę rozwadzy tam widać też działał "chłopiec" z zapałkami i dobrze się bawił wypalając sporo terenu:(ech 21 wiek a głupota z średniowiecza.Tylko łatwiej podpalić niż machać kosiarką i to ta różnica:(

spalony a runo się odradza
Idąc dalej jest takie niby starorzecze i tu zapałki poszły w ruch bo sucho to można.


 

musiało niedawno się palić

Ruszyłam dalej tym rowem i dotarłam do fajnego urokliwego miejsca ,kwitł już kosacieć żółty.

taki klimat na początku

 

czyż nie pięknie?

W takim miejscu po powodzi naniosło trochę śmieci choć pewnie niektóre tam leżały od dawna bo znalazłam butelkę po coli z 1992r pozbierałam to co widziałam ale niestety nie miałam jak zabrać bo do plecaka by się nie zmieściło a torby nie miałam ze sobą a szkoda bo niewiele trzeba by było czysto ale może jakoś to zabiorę.Na obrzeżu rosły lipy na ich liściach zauważyłam różowe plamy to Eriophyes leiosoma ,znajdziemy też na liściach Różkowca lipowego.

eriophyes leiosoma

różkowiec lipowy

kolejny pająk to "krabek"

rysunek niczym z filmu krzyk:)
Uwielbiam takie spokojne przeszukiwanie terenu w poszukiwaniu nowych gatunków ,odkrywania miejsc i poznawania ich walorów to jest najlepsze w bycia przyrodnikiem.Oprócz obserwacji dbam o siedliska by były czyste a to duża "pomoc" dla nich a dla mnie to tak naturalne jak oddychanie i tylko szkoda,że nie mogę naraz zabierać wszystkiego i szybciej pozostawić miejsce czyste.To na tyle krótkiego wpisu.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz