środa, 15 lipca 2026

Nowy konik i kolorowy świat

 Czasu jak na lekarstwo na terenowe wypady:(Chciałoby się każdy teren na spokojnie dokładnie przeszukać ale na to trzeba czasu a nie patrzeć na zegarek bo czas goni.Odwiedziłam kamieniołom poszukując konkretnych gatunków ale udało się tylko jeden odnaleźć a i to cieszy.Tym gatunkiem jest ożanka pierzastosieczna-rzadki gatunek,stanowisko póki co ma się dobrze choć niewielka populacja.

ożanka pierzastosieczna
 

Znalazłam też 2 stanowiska goździńczyka wyciętego -muszę jeszcze podjechać na 2 stanowiska,które miałam kilka lat temu czy się "pojawiły"bo w zeszłym roku nie było.

gożdzińczyk wycięty

Kolejny wypad to sobotnia objazdówka z myślą o zebraniu jeszcze śmieci szklanych bo miałam odbiór w tym miesiącu i 1,5 worka już nazbierałam.Zaczęłam od łączki storczykowej gdzie kwitnie kruszczyk błotny,rolnik zostawił więcej nie skoszonego terenu niż miał zaznaczone.Sucho w tym roku to i storczyków mniej niż w zeszłym roku.

kruszczyk błotny
 

Pojechałam dalej koło biogazowni na łąki tam zawsze ktoś zostawia butelki typu bączki i piersiówki i tym razem też były:(Na drzewie przysiadł dudek a na skraju lasku gąsiorek.

dudek

Podeszłam pod ścianę lasu i zaczęłam przeglądać drzewa i zarośla za owadami i wszystkim co wygląda ciekawie:)Trafił się baldurek pregowany

Przeszłam przez łąki i zaczęłam przeglądać kolejny pas zieleni tam trafiłam na miecznika ciemnego ,pasikonika śpiewającego .

miecznik ciemny

pasikonik śpiewający

Przeglądając dalej habazie moją uwagę zwrócił mały konik a jak chętny na foty to go obcykałam z każdej strony i wrzucając na inaturalist wyszło że naboczeń bagienny to gatunek z kategorią VU i umieszcony w czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych wyginięciem w polsce kategoria CR-gatunki krytycznie zagrożone.Fakt ten też wynika z tego,że znany jest z niewielkiego obszaru polski a na opolszczyźnie dotąd nie był wykazywany(mapę mozna zobaczyć na stronie orthoptera polski) czyli jest to pierwsze stwierdzenie dla naszego województwa.Dlatego tak lubie sama buszować po terenie w poszukiwaniu gatunków a nie "twiczowanie" bo to daje satysfakcję z obserwacji.

naboczeń bagienny
Pojechałam na szczakla,wędkarzy brak ale pozostałości w postaci śmieci są.Na liściu grążela wygrzewała się żaba:)


 Na łące wypatrzyłam pasikonika zielonego odmiany słomkowej czyli brązowego.

pasikonik zielony
Przy gazowni jest piekna łąka kwietna w zasadzie złożona z jednego gatunku ale takiego co przyciąga motyle,owady.

rośnie bez podlewania

 

rusałka osetnik

W obrowcu młodych bocianów tylko 2 ale za to już fajne.

młodziaki
Jadąc w stronę domu na drogę wypełzł zaskroniec i to nie mały z metr miał chciał się przedostać na drugą stronę drogi o mały włos by nie dotarł bo nadjechała osobówka i przejechała nad nim najeżdżając na "ogon" typowa znieczulica bo spokojnie mógł go ominąć bo droga była pusta a węża z daleka było widać.Tato zadzwonił że w połowie drogi do krępnej leży zwierz przykryty częściowo ręcznikiem,zrobiłam nawrotkę i pojechałam zobaczyć co to,okazało się,że ktoś potrącił lisa i przykrył go ręcznikiem(może jeszcze żył)ściągnęłam go do rowu by nie rozjechali go na amen jak tego pod malnią.Popołudniu wypad na ryby na nockę z Marzeną i Robertem na kople .Po przyjeździe poszliśmy na spacer po lesie na pogaduchy i przy okazji pozbierać trochę śmieci.W jednym miejscu trafiliśmy na lepy na drzewach-jest to czarna folia strecz pokryta klejem-ma na celu sprawdzenie ile "szkodników" jest na danym terenie zapewne chodzi o bogatkowe.Niestety lepy zabiły nie tylko szkodnik ale i pożyteczne owady a na jednym był przyklejony ptak znaczy truchło.


 

straszna śmierć:(

Na innych lepach było też sporo piór puchowych i z lotek czyli to nie jedyna ofiara lepów.Smutne,że dzisiejsze możliwości są dużo skuteczniejsze niż te lepy .Wróciliśmy na staw tam pokazały się wilgi i dzięcioł zielony.

wilga
Świeciłam na ćmy ledwie 40gat nawet innych owadów chętnie przylatujących do światła uv nie było.Praktycznie teraz trudno dobić do 50gat a lata wstecz 100 to była prawie norma licząc z mikrusami.Popołudniu w niedzielę skoczyliśmy na kosorki po chrzan i przy okazji mam zobaczyła jak wygląda teraz to miejsce.Po drodze pola słonecznika.

Miałam chwilę by pochodzić po stawach choć najciekawiej było na jednym sporo sieweczek,samotniki,czaple siwe,kormoran,łęczak.Fajnie czaple "walczyły" o miejsce na ostatnim suchym drzewie:)

kolejka

czego tu

a ja mam spokój

Spojrzałam w niebo a tam duży drapol-to orlik krzykliwy przeganiany przez błotniaka stawowego.

orlik krzykliwy

 

wpis zakończę poduszką macierzanki


 Do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz