poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Końcówka rui i przerwa terenowa:(

 Kolejny tydzień urlopu zakończony,był rownie intensywny co ten z Marzeną ale upał trochę hamował zapędy terenowe.Dalej uganiałam się za sarnami licząc na ciekawe ujęcia i spotkania ale przy tak małej liczebności i starych zdechlakow to nie ma co liczyć na jakieś potyczki czy reagowanie na wabik.Wybrałam się wcześnie rano w teren ale udało się zobaczyć tylko jednego kozła na polu koło "szwajsu"


 Pojechałam w stronę goldu tam pasąca się koza.


 Na golcie pusto jedynie pojedyncze wilgi ale jak się wróciłam i pojechałam za harmanze to już wig było naprawdę dużo tyle,że i słońca nie było i siadały tak,że nie było ich widać albo za daleko.Pojechałam dalej pod obrowcem parka z ładnym kozłem tylko też daleko.

fajny szostak
Zrobiłam znowu kółeczko i wróciłam w okolice goldu a tam na beli słomy srokosz z obrączkami-niestety daleko i płochliwy a z fot co zrobiłam nie dało się odczytać.Z info od kolegi Piotrka co obrączkuje srokosze w okolicy to nie z pary,która na bagnach była lęgowa.

srokosz nie odczytany:(

W kolejnych dniach już go tam w okolicy nie spotkałam.

Kolejny wypad to z tatą na kosorki Fajnie było bo sporo siewkowych i w miarę nie płochliwe.

3gat łęczak,kszyk i sieweczka rzeczna

Siedziały też 2 kormorany susząc sobie skrzydła.

z odbiciem w wodzie
Po pierwszym koszeniu pojawia się zawciąg pospolity-na foto z przytulią właściwą.

Na drzewie przysiadł błotniak stawowy a kawałek dalej żołna-ktoś chyba już niechce by po wyrobisku jezdzili krosowcy i quadowcy i zasypał wszystkie wjazdy to teraz na wysychającej siódemce szaleją.

błotniak stawowy

żołna

Przy wysychającym oczku wodnym odpoczywał zaskroniec.

zaskroniec
A takie szczupaki padają na siódemce gdzie woda mocno się nagrzewa-zamiast odłowić te ryby i wpuścić do dużego stawu choć i tam woda spada mocno ale to zawsze większy zbiornik niż te kałuże.Choć wędkarze tu siedzą resztę ryb wybrać i syf po sobie zostawić...

Pod wieczór wybrałam się na sarny,na krótko wychodzą na żer dosłownie godzina i znikają w lesie.Ale udało się parę fotek pstryknąć.




Kolejny wypad to znowu objazdówka goldu i szczakla fajne kozły spotkane a i żurawie,wilgi.

 

szczaklowy widłak

fajny szostak
wilga ciągnąca za żyłkę na drzewie

Dzięcioł zielony i dzięcioł duży-ten pomylił słup z drzewem haha

dzięcioł zielony

 
betonowy słup i dzięcioł duży
Na łąkach trafiłam na 4 żurawie szkoda,że ostrość nie do końca trafiła.


 Poszłam na łąkę i zobaczyłam pasącą się kozę i kozła idącego w moim kierunku,kucnęłam i czekałam aż się zbliży-chyba był zamyślony hihi bo dopiero jak był bardzo blisko to się odezwałam do niego to wydarł do kozy spowrotem:)

piękny
Szkoda,że ten nikon ma problem z trafianiem choć w serwisie gość powiedział,że igła ostrość-pewnie na nieruchomych celach ale i tak nie jest źle choć podczas nagrywania gubi ostrość co chwile,poprzedni model tego nie miał.

nie za blisko?

Takie spotkania lubie:)później jeszcze w jednym miejscu parka z fajnym kozłem.

ciekawe parostki


Piatek to pomoc w stawianiu wolier aklimatyzacyjnych dla nowych susłów na łące susłowej w kamieniu śląskim przez stowarzyszenie "salamandra",prawie cały dzień pracy ale się udało.W wekend były wsiedlane do tych wolier.

 No i wytłumaczenie drugiej części tytułu.Od 3 dni na lewym boku miałam plamę czerwoną myślałam,że to otarcie od lornetki i plecaka bo zawsze szuram nią by nie uderzała w aparat.W niedzielę miałam pomagać przy spacerze na łace susłowej ale już tam będąc i czekając na grupę zle się poczułam i siorka mnie zgarnęła i pojechaliśmy na sor okazało się,że to połpasiec :(czyli do 3tyg mam teren z głowy-wyjdzie miesiąc wolnego od pracy choć wolałabym tego nie mieć i cieszyć się i pracą i terenem..Za to chyba nadrobię zaległości komputerowe zajmę się ogrodkiem.To na tyle następny wpis dopiero w połowie września jak co na matryce wpadnie.

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz