piątek, 31 lipca 2026

Czas rui saren i urlopowe wojaże

 Wreszcie upragniony urlop i choć nigdzie nie wyjeżdżam to mam czas na buszowanie po swojej okolicy.Przełom lipca i sierpnia to czas rui saren dlatego też biorę w tym czasie urlop by fotografować kozły .Niestety od przynajmniej 3 lat odstrzał saren w mojej okolicy jest duży a do tego dochodzi częste kolizje z samochodami sprawia,że trzeba się naszukać ich by coś sfocić a jeszcze jak już się znajdzie to jakieś stare zdechlaki po przebytych kolizjach samochodowych i taki materiał genetyczny zostaje do rozpłodu.Dobrze piszą wszędzie,że myślistwo zeszło na trofiistykę a nie na dążenie do coraz mocniejszej i silnej populacji tak dzieje się zarówno z jeleniami jak i sarnami.Swój wpis zacznę od objazdówki porannej i tak pierwsza spotkana "parka" z ładnym kozłem.

ładny szóstak

 Podjechałam na łąki a tam też parka z byle jakim kozłem ale za daleko na dobre foty.

Na drzewo siadła czapla siwa

Ruszyłam dalej na wygodzie w lasku pierwsza kania


 dotarłam na czerwone górki tam postanowiłam się zatrzymać na dłużej usiąść na ambonie i poczekać może coś wyjdzie.Na foto poniżej ambona i obrastający ją rdestowiec,widać jak wysoki i jak dużo go tam.

ze 3 ary rdestowca
Gdzieś w oddali pokazał się jeden kozioł dość fajny i stary ale za daleko na foty.No nic zeszłam z ambony i poszłam się przejść wzdłuż wysokich traw gdzie słychać było rożne "koniki" udało się znaleźć podłaczyna loesela dość pospolity gatunek w naszej okolicy.

Poszłam do góry zobaczyć do remizy śródpolnej co tam słychać ,czy nie pojawiły się jakieś śmieci bo posprzątałam ją.Tam pod remizą trafiłam na kozła,którego obserwowałam wiosną jak jeszcze miał scypuł i już wtedy miał zniekształcone parostki-być może w coś uderzył lub miał kolizję z autem.Teraz udało się go w miarę fajnie sfocić.


Zajechałam jeszcze do darmowego sklepu ogrodniczego i wzięłam kilka roślin do ogródka i ruszyłam w drogę powrotną przez zakrzów.Na stawie para kokoszek z 3 młodymi.

2 maluchy kooszki

dorosła kokoszka

Coś tam poniszczone jest trzcinowisko w rogu-mam nadzieję,że to tylko przez prace na brzegu a nie rewitalizacja.Dotarłam do polnej drogi tam mnostwo motyli i siwoszki błękitne pokazujace podczas lotu swe niebieskie skrzydełka.

siwoszek błekitny
kwietna naturalna droga-jeszcze trochę i zmieni się w asfaltową pustynie.


 

pobocza tętnią życiem

Za lasem wielkie pole słoneczników oblegane przez pszczoły i trzmiele.

żółto
Kolejny dzień to szybki wypad do kamienia a że wiało mocno postanowiłam wrócić przez las i tak powoli idąc na drogę wyszła locha a za nią 4 warchlaki.

Zajechałam na kamieniołom zobaczyć co słychać w tajemnym miejscu.Dzieciaki trochę narozrabiały i jak ich spotkam to zwróce im uwage.Nie mam nic przeciwko by się "bawiły" w surwival ale niszczyć babrzyska to już złe tym bardziej,że to jedyne miejsce w okolicy gdzie w miarę długo jest woda.

zasypali jedno babrzysko i jeszcze zrobili faszyne nie wiem po co a obok schodki wykopali.
W innych miejscach jeśli to oni to znoszą jakieś śmieci na niby bazy z przybitymi dłużycami,plączą sznurki stwarzając zagrożenie dla zwierzyny albo owijają drzewa folią strecz robiąc domek.Musi im ktoś wytłumaczyć na czym polega surviwal i jak ma zostać miejsce po opuszczeniu obozu.Kolejny szybki wypad przed deszczem w okolice goldu zobaczyć stanowiska roślin goździka pysznego i ostrożenia tatarskiego-rzadkiego gatunku w naszym regionie.Wszystko ma się dobrze choć mniej goździka na stanowisku niż rok temu ale za to więcej ostrożenia.


 

Na goldzie woda mocno leci w dół tak samo na okolicznych mokradłach.Te kamienie zazwyczaj widać tylko czubki lub wcale.

czapla siwa
Kolejny wypad to nocka na krępnej,pojechaliśmy rano tak by mieć czas na szwendanie.Marzena wzięła krokomierz i wypady były dłuższe i krótsze z przewami na odpoczynek ale tego dnia zrobiliśmy 25km -nieźle moją siorkę przegoniłam ale łaziliśmy tam gdzie jeszcze nie chodziłam i wiem,że muszę/chcę tam pochodzić i posprzątać miejsce bo śmieci niewiele ale niepotrzebnie zalegają tam.Przy okazji znalazłam parostka :)Trafiliśmy na śpiącą parkę saren-kozioł po kolizyjny bo żuchwa przetrącona i nie widzi na oko no i stary.

śpiąca parka

 

widać oko mniejsze i żuchwa przesunięta,obracał się zawsze w jedną stronę

Potem trafiliśmy na kolejnego kozła

ten przebiegł całe pole i za chwilę wrócił w to samo miejsce:)
Po odpoczynku kolejny wypad w drugą stronę tam na beli słomy siedział myszołów.

myszołów

Obeszliśmy znowu koło starorzecza i jeszcze wypatrzyłam parę śmieciuchów,więc je zabrałam.Wieczorem poszliśmy zobaczyć czy co łazi ale nie było bo wszędzie jeżdzili rolnicy.Noc to świecenie na ćmy-szału nie było ale przyleciał jeden gatunek nowy dla mnie a wokół chodziło kilka biegaczy scheidleri helleri to rzadki gatunek znany z czech i pojedynczych obserwacji z polski i słowacji.Niestety fotkę mam tylko zrobioną telefonem(potem dorzucę)

poranny wypad na sarny to fajny kozioł z kozą.

fajny kozioł
Marzena zotała w jego rejonie a ja podchodziłam drugiego kozła.

bez maskowania

podchodzony kozioł

kolejny tym razem jednorożec szedł z lewej strony.Liczyłam na konfrontacje ale chyba zawiało w ich stronę i uciekły.

jednorożec
I jeszcze kolejny stary kozioł co szedł od prawej strony.

parostki jak u krowy

Poszliśmy dalej zobaczyć na inne pole.Tam kozioł obsrany i skaczący jak zając coś z zadem miał,też pewnie kolizyjny tyle,że zagojone i dlatego parostów też nie ma.


 Na drugi dzień wczesny wypad na turawe tak jakoś mi się zachciało poleżeć pod siatką na ptaki wodne.Wiadomo nie można było liczyć na cuda bo od dawna liczba ptaków jest znikoma niż dekadę temu-wystarczy na blogu cofnąć się te 10 lat temi.ale zaspokojone pragnienie:)

czapla biała

 

wiem krzywo hihi

łęczak i kwokacz

łęczak

To tak skromnie-mogłam wybrać inne miejsce ale jak się nie bywa często to się nie wie gdzie ptaki przesiadują a te zmieniają miejsca.No nic potem poszłam pochodzić za roślinami i udało się znaleźć ciborę brunatną,bebłka błotnego,szarote błotną i ponikło igłowate to takie gatunki pojawiające się po spuszczeniu wody na namuliskach.cieszy spotkanie z tymi gatunkami i tutaj.

od lewej cibora brunatna,bebłek błotny i ponikło igłowate
Ruszyłam w stronę parkingu bo tam się umówiliśmy o 8 bo Marzena i Robert pojechali w drugą stronę zobaczyć co tam słychać.Po drodze spotkany zając.

A Marzena uwieczniła stójkę zrobioną przez zająca:)

stujka
Jeszcze tydzień urlopu oby te upały zelżały bo nie ma jak w teren jechać przy 36 stopniach gdzie rano jest już 20 :(Tak kończymy lipiec i Marzena dzięki za wspaniały tydzień.
 

poniedziałek, 27 lipca 2026

Terenówki i nowe gatunki czyli terenowe obserwacje:)

 2tygodnie temu podczas nocki na rybach i szwendaniu się po lesie pod kątami opolskimi trafiłam na motyla Rhagades pruni niestety był płochliwy a i ja zbagatelizowałam obserwację sądząc,że to lśniak szmaragdek.W kolejny wekend postanowiłam pojechać go poszukać ale bez rezultatu za to znalazłam borówkę brusznicę.

borówka brusznica

 Teren pod linią energetyczną to wrzosowiska,borówki i nawłoć-mozna spotkać sporo gatunków motyli w tym przeplatka atalia.


 No nic po 2h łażeniu postanowiłam pojechać dalej -trudno nie tym razem.Przejechałam na parking leśny a tam w oddali 2 bambiki się pasą na drodze:)

bliźniaki
Po dłuższej chwili maluchy nastawiły uszy i patrzyły w stronę lasu tam była pewnie koza i "zawołała " je na mleczko:) by po 2 minutach wyjść z nimi na drogę leśną.Takie karmienia nie trwają długo.


 

rodzinka

Nie chciałam ich płoszyć bo plan był by jechać tą drogą omijając drogę wojewódzką i pędzące auta ale wybrałam jednak drogę główną.Skierowałam w stronę kątów i objeżdżając las obrałam kierunek na śluzę po drodze zatrzymałam się w lokalnym sklepie po coś do jedzenia -takie sklepy jak były po wioskach to było fajnie bo jak się zgłodniało czy zabrakło picia to zajeżdżało się do sklepiku i choć czasem drożej ale się kupiło a teraz w większości wiosek nie ma sklepu a do marketów długa droga,więc trzeba brać ze sobą zapas.Spotkałam znajomą chwilę pogadaliśmy i pojechałam na śluzę tam pusto nie licząc kolorowej wody i śmieci podstawione-może liczą na powódź to "zniknie"ech-ciekawe czy służbom będzie się chciało sprawdzić czyje bo w beczce sporo kartonów z paczek.

kapucino odrzańskie

 
czekają na powódż a potem na akcję czysta odra
Czemu ci ludzie mają tak pusto we łbach.W drodze powrotnej objechałam pola na Malni i zajechałam koło działek zobaczyć czy jest nadal stanowisko goździńczyka wyciętego i jest to 4 miejsce gdzie występuje.Motyli tam też dużo bo pobocza drogi ukwiecone dzikimi roślinami.

niby nic a jednak bogate siedlisko
Tam też albinos chaber nadreński.

Niedziela to kolejny raz wypad na zawody do poliwody-my na szwndaczkę-każdy wypad tam jest inny-tym razem udało się spotkać opaślika sosnowca to moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem.

opaślik sosnowiec
I tym razem było też spotkanie z Rhagades pruni takie szybkie bo zwiał:(tam były idealne warunki na ten gatunek jagodniki,borówki brusznice i wrzosowiska.No nic poszliśmy dalej i zaczęliśmy zbierać jagody ot tak dla mamy niewielkie pudełko po żelkach(mama zrobiła racuchy z jagodami mniam),i zrobiło się cieplej.Powoli "ruszyły" te motyle i było ich wszędzie pełno:)jedne płochliwe inne siedziały jak przyklejone do liści jagód:)to dla mnie nowy gatunek.

rhagades pruni
Były też borowki brusznice w rożnych stadiach dojrzewania.

Po długim spacerze usiedliśmy na ławce by się posilić i odpocząć a tam towarzystwa dotrzymywał nam kos i pleszka.

kos

pleszka

W drodze powrotnej trafiliśmy na czerwończyka dukacika-to już nie częsty gatunek u nas.

 

 Kolejny wypad to na turawę Marzena miała już urlop a ja po pracy zajechałam do niej najpierw obiadek a potem wypad taki spontaniczny zobaczyć co tam słychać.I było warto bo "zaliczyłam" orlicę to życiówka do listy.

orlica to ta z czarną głową


 

Ale chyba najfajniejsza obserwacja była jeleni które wyszły na drugim brzegu-szkoda,że tak daleko.


Z ptaków sporo gęgaw,łabędzi niemych,brodziec śniady,rybołów,samotniki,czajki,czaple i inne.Taki krótki wpis bo jakoś poprzedni tydzień typowo leniowy i nie chciało mi się nigdzie jechać w teren prócz tej turawy.