niedziela, 11 stycznia 2026

Pierwsze obserwacje w Nowym roku

 Nowy rok to wypad na kamieniołom za kamieniem śląskim tam nieckę po wydobyciu wapienia zalano wodą co powoduje,że można tam spotkać duże ilości ptactwa wodnego.Tym razem nowy rok przywitał nas śniegiem,więc i ptaków trochę ubyło z tego miejsca.Hitem okazały się łabędzie krzykliwe w liczbie 29os to największe widziane stado w naszych okolicach.

widok na kamieniołom

 
łabędzie krzykliwe

Część stada poleciało na pole a reszta siedziała na wyrobisku.Pośród wodnego ptactwa można było zobaczyć głowienki,krakwy,łyski czy duże mewy.

głowienki

 

mewy

Przeszliśmy spory kawał lasu ale zwierząt nie spotkaliśmy za to ich tropy tam.Fajnie spędzony czas z siostrą i jej chłopakiem.3 stycznia zrobiłam sobie spacerek  na okoliczne kamieniołomy i pola.Idąc drogą za blokami trafiłam na stadko wróbli.


 Dotarłam do wejscia na kamieniołom centrum bioróżnorodności a na skraju stado kwiczołów "urzędowało na głogach,był też jeden szpak.

kwiczoły

szpak zimowy

Obrałam kierunek na ruiny owczarni ale jakoś tak jak się obruciłam dostrzegłam na metalowym słupie,że coś siedzi,lornetka do oczu i...sokół wędrowny jak byk:)szybki marsz i przystanek na foty co by udokumentować obserwację.Gdy już byłam blisko nadleciał kruk i spłoszył sokoła.


sokół wędrowny

Wracając wzdłuż zakrzaczeń na polu dostrzegłam martwą sarnę-prawdopodobnie ofiara psów sądząc po tropach:(widocznie dlatego kręciły się tu kruki i myszołowy.Zrobiło mi się trochę zimno i postanowiłam wrócić do domu.Idąc przez park na krapkowickiej spotkałam kowalika zaglądającego do dziupli w drzewie i głośno nawołujacego drugiego ptaka.

kowalik

Jak dotarłam do domu tato powiedział,że mam okazję jeszcze objechać z nim teren i tak padło na przeprawę promową w zdzieszowicach -tam wyjatkowo mało kaczek ale 2 sołtysy były.


 

Potem podjechaliśmy na rozwadzę ale tam pustki-te stawy od kilku lat nie są już atrakcyjnym miejscem do obserwacji ptaków jak to bywało dawniej.Przenieśliśmy się w rejon sluzy a tam nurogęsi,krakwy,perkozki.

nurogęś
Koleny wypad to na obrowiec zobaczyć co słychać nad odrą-mróz coraz bardziej skuwał rzekę,więc ptaki grupowały się na odcinkach jeszcze nie zamarzniętych-tego dnia jeszcze tak mocno nie była zamarznięta.Udało się wypatrzeć świstuny co najmniej 6,czernice i dużo krzyżówek.Ciekawe gdzie podziały się gągoły,które tu bywały zimą.

A całego towarzystwa pilnował bielik.

bielik
Pomroziło w ostatnich dniach do -15 a,że nie było wiatru to zbiorniki zamarzły i przyciągają amatorów łowienia na lodzie.My pojechaiśmy na kople po trzcinę bo mozna wejść na lód i od strony wody wyciąć tą najgrubszą dla murarek bo część starych rurek muszę wymienić na nowe.


kople zimą

wiercone otwory
Dzisiaj miał być też wypad ale niestety duże podmuchy wiatru i śniegu zniechęciły ale bynajmniej ogarnę nowy komputer:)

wtorek, 23 grudnia 2025

Czas na podsumowanie roku 2025

 Ale na początek soborni wypadzik na kosorki .Pogoda dopisala słonecznie i ciepło jak na koniec drugiej dekady grudnia.Mimo zamarzniętych stawów jednych calkowicie innych częściowo to ptaków trochę było.Dominantem była krzyżówka ale i krakw nie brakowało.Doleciała też kolejna para helmiatek.

krakwy

2 parki helmiatek
Kormoranów też nie brakowało jedne polowały na ryby inne suszyły się na brzegu stawu.
kormorany
Na polach żerowało stadko szpaków ok 100 może więcej i 23 siniaki-jak widać ptaki coraz rzadziej decydują się na wędrówkę do ciepłych krajów.Z łąk podrywały się świergotki łąkowe.
szpaki

siniaki dokumentacyjnie
Tu chociaż można spotkać sarny-w tym przypadku koziołki po zrzuceniu parostków.
koziołki  myszolów
A tu gonitwa kruków za gawronem z pożywieniem

No i łabędzie nieme było kilka młodych z poprzedniego roku i tegoroczne z rodzicami
pogadamy na osobności:)
To na tyle z wypadu. A podsumowanie? Rok można uznać za udany choć pogoda kapryśna i psuła plany to udało się wiosną poszwendać po wielu miejscach ,odnaleźć kolejne stanowiska storczyków, zdrojówki rutewkowatej, odkryć cirsium  tataricum .Dzięki aplikacji inaturalist wprowadziłam prawie 3 tyś obserwacji ponad 1400 gatunków. Odwiedzałam głównie tereny w odległości 20km od domu..Jak wiecie czytając bloga i oglądając fimiki na moim kanale na yt nie przerwanie sprzątam moje okolice-teraz jest fajnie bo plastikowe butelki lądują w butelkomacie zamiast w worku co daje możliwość zarobku ,tacie tak się to spodobało, że chętnie w drodze na stawy zatrzymujemy się w jakimś miejscu i przechodzimy odcinek poboczy zbierając surowiec. Tak dla przykładu w tym miesiącu oddalam prawie tysiąc puszek i butelek i 35 butelek po piwie. Powoli pojawiają się kaucyjne to zbieranie kilogram puszek wyjdzie w cenie miedzi:)a ile łatwiejsza do pozyskania .a śmiecić i ta będą. Wiele miejsc, które posprzątałam już dawniej nadal jest czysta, inne czasem trzeba odświeżyć ale to już nie wory a jedynie ilość plecakowa .Są jeszcze miejsca ,które w niedługim czasie ogarnę. Plany na przyszły sezon są ale jak będzie z czasem i pogodą to zobaczymy byle zdrowie dopisywało.


poniedziałek, 8 grudnia 2025

Buszowanie po terenie

 Niestety pogoda i czas działały na niekorzyść buszowania w terenie i tak naprawdę ten wekeend był typowo terenowy.W sobotę ruszyłam w teren o 8 trasą koło kapliczki i dalej w stronę wygody po drodze pustki i w zasadzie prawie cały wypad nie było po co aparatu wyciągać.Objechałam teren koło biogazowni i poszłam w las tam mnóstwo powalonych potężnych drzew ,przez kilka udało mi się przenieść rower ale gdy dotarłam do potężnego dęba to logistycznie nie było to łatwe .Zagrodził drogę niczym mur po lewej bagna po prawej woda,Zostało mi położyć rower,przeskoczyć na drugą stronę i za koło przeciągnąć rower pod prześwitem między ziemią a drzewem.Chwila na odpoczynek i przy okazji rozejrzenie się po okolicy.Na drzewach można było zobaczyć mnóstwo małych robaczków to czworoząb bielański gatunek skoczogonka-pierwszy raz udało mi się je spotkać a być może były tylko ja nie zwracałam uwagi.


Kolejnym gatunkiem a właściwie dwa gatunki spotkane pod odłupaną korą to biegacz granulowany i zaciemka czarna.Zimują w dorosłej postaci.


Stare dorodne dęby często już naznaczone czasem to idealne siedlisko da różnych gatunków .Fajnie jest ta powoli przeglądać dookoła drzewa i szukać co na nim żyje. Poszłam dalej mając nadzieję,że już nie będzie takiego hardoru by pokonać dalszą trase. Zapięłam rower na rozstaju dróg i poszłam zobaczyć do lizawki,o drodze oglądałam powalone drzewa czy nie ma czegoś ciekawego na nich.Na jednym sporo się działo bo zobaczyłam galaretnicę mięsistą,kędziorka złocika,żylaka promienistego.

galaretnica

kędziorek


żylak promienisty
Dotarłam do stawu ale tam pusto-znaczy ptaków wodnych brak a wody dużo.Na łąkach para żurawi z tegorocznym młodym.

A na dębach można było zobaczyć licznie występującego pędzika przedzimka

Wracając przez wygodę trafiłam na wałęsające się burki po polach a drugie wróciły za ogrodzenie.pies ma pilnować obejscia a nie biegać samopas.
a potem gdzie te sarny...
^ godzin szwendania się ,buty przemoczone ale tego mi było trzeba,bez pośpiechu i przed siebie.
Niedziela to wypad na kosorki ale tym razem mało ptaków,w zasadzie ptasi standard czyli krawky,cyraneczki,nawet czernic malutko.Sporo kluczy gęsi leciało a daleko na polach polował błotniak zbożowy i pustułka.
błotniak zbożowy


pustułka
No i oczywiście srokosz-jakoś nie umiem ich podejść by zrobić wyrażną fotę obrączki.
srokosz obrączkowany przez Piotrka
A popołudniu skoczyliśmy na oczyszczalnie tam fajne stadko raniuszków zażywało kąpieli na brzegu odry.Tak więcej nic nie było poza dużą ilością puszek w krzakach koło taśmociągu.Nie wiem czy wszystko zebrałam ale było 2 wory.było już za ciemno by szukać dalej.
raniuszek
To na tyle


niedziela, 30 listopada 2025

Turawa,krępna i objazdówka

 W połowie listopada wybraliśmy się z siostrą i Robertem na zbiornik turawski zobaczyć co się pojawiło nowego i czy woda spuszczona bardziej.Niestety nie wiele niższa była od ostatniej wyprawy.Weszliśmy na wał i naszym oczom ukazał się pomost ogrodzony i okamerowany-ciekawe,że tak można sobie budować "prywatne" pomosty na zbiorniku retencyjnym i chyba na terenie ochrony ryb wynikającej z treści tablicy na słupie i bojek rozciągniętych w poprzek zbiornika.

chyba tego ostatnio nie było?
Ruszyliśmy w stronę przepompowni po drodze sporo krzyżówek i gęsi(gęgawy,zbożówki) ale był też płaskonos.
płaskonos za krzyżówkami
Naszą uwage przykuł bielik latający za mewą szkoda,że mglista pogoda utrudniała robienie fotek no i odległość.
grają w ganianego hihi

Przy jednej z "wysp" sporo gęsi
tu jeszcze mglisto.
Poszliśmy dalej na odsłoniętym dnie zbiornika siedziały czajki,czaple siwe,batalion chyba siewnica,jednak zbliżenie się na dostateczną odległość by zrobić fotki nie bardzo się powiodła.
czajki
Słoneczko się pokazało i odrazu ptaki bardziej ruchliwe a nie senne.

Wracając z błotka zabrałam przy okazji trochę śmieci-nie jest ich dużo i widać,że organizowane coroczne sprzątania przynoszą efekt ale jednak jeszcze z dopływów zawsze coś napłynie a i nie brakuje nierefolmowalnych użytkowików zbiornika.W drodze powrotnej postanowiłam wejść w lasek na zbiorniku(swoją drogą tu sporo szkła się wala) dotarłam do trzcin i usłyszałam jakieś zwierzę które szło po wodzie jak się okazało to była chmara łań z cielakami-foty już prawie z drugiej górki.
łanie na 2 górce
W lasku sfotografowałam gila.

Jako,że zwracam uwagę na wiele rzeczy w terenie to trafiłam na odchody dzika pokryte grzybem-fajnie to wyglądało choć to kupa hihi.

Wróciliśmy do początku gdzie były gęsi,dołaczyły do nich cyraneczki.

Kolejny wypad to za cmentarzem dawno tam nie buszowałam przy remizie było spore stado kwiczołow w którym było kilka drozdzików.
tak dobrze?
Sporo mazurków było lekko ponad setka.

Sobotnie słońce wykorzystałam na buszowanie po krępnej tato wysadził mnie przy krzyżu pod wierzbą i poszłam w zadrzewienia ciągnące się wokół pól i łąk -fajne miejsce ale wymaga zabrania prlu .Dotarłam do łąk i tam gdzie do niedawna były łozowiska i trzcinowiska teraz jest pole i pogłębiony rów.
tak się zmienił krajobraz:(

Ruszyłam dalej w las idąc skrajem pola wreszcie spotkałam więcej niż jedną sarnę.Fajny koziołek był.
szóstak
Potem z lasu zaczęły wybiegać kolejne sarny.
ej gdzie biegniecie?



Na drugi dzień spadł śnieg i wypadów nie było.A wczoraj wracając z pracy zajechałam na sowy licząc,że będą fajnie siedzieć ale znowu nie miałam szczęścia.było 12 os.
uszatka


A dzisiaj zrobiliśmy sobie objazdówkę choć pogoda nie zachęcała bo mgła to wypad w miarę udany.Zaczęliśmy od przeprawy promowej a tam fajny sołtys.

Poszłam zobaczyć za oczyszczalnie ale prócz krzyżówek i kilku kormoranów nic nie było.Nie licząc surowca czyli butelek po piwie i pet-już nawet sama nie wiem ile tysięcy butelek oddałam do butelkomatu :)Pozbieraliśmy co się dało i wróciliśmy do auta dokumentując jeszcze kormorana.
Tato jeszcze udokumentował fotografkę czającą się na kormorana

ja:)

Pojechaliśmy na rozwadzę tam głównie kormorany,6 czapli białych,6 łysek i młody łabędź niemy-ciekawe czy tylko tak tam odpoczywał czy może się zaplątał bo nie ruszał się z tego miejsca mimo,że kormorany się spłoszyły.
tak se tam siedział
Na rozwdazy od strony brzózek rolnik tak zaorał pole pod sam staw,że już nikt z tamtej strony nie będzie mógł łowić,za to po lewej stronie wzdłuż drogi ktoś wyrzucił co najmniej 15opon samochodowych:(
tak to jest jak kupuje się samą wodę a nie teren wokół
To samo jest na stawach w krępnej kupione są same wody a nie wokół teren,przyjdzie czas,że właściciele się upomną o swoje i tam nie będzie możliwości łowienia i dojazdu.Zresztą wszystkie zbiorniki retencyjne są zabudowane z brakiem dostepu do wody choć prawo mówi co innego tylko kto to będzie egzekwował ?.I jeszcze przykład gdzie podziewają się śmieci pseudowędkarzy (rozwadza.
ukryte na skraju lasku
Potem jeszcze wizyta w obrowcu nad odrą też sporo kaczek i do domu.A po obiedzie Marzena dzwoni i mówi,że jakiś drapol siedzi z białą głową i jasnym brzuchem,więc pojechaliśmy z tatą zobaczyć tego drapola a okazał się nim myszołów-fajny jasny,inny niż ten w okolicy ronda na ligonia.
fajny myszak

To na tyle .oby pogoda dopisywała na poranne wypady w teren.