sobota, 31 października 2026

Z obiektywem przy ziemi:)

 Coś ostatnio ten czas jakiś skurczony ,trudno gdzieś wyskoczyć na dłużej dlatego będzie taka zbieranina z pażdziernika a tytuł nawiązuje do fotografowania grzybów.Wyskoczyliśmy tydzień temu na grzyby do Nowy bud Robert poszedł szukać jadalnych a ja z Marzeną tych fotogenicznych:)Itak trafiła się świecznica rozgałęziona.

świecznica
Dalej jeden jedyny muchomor

Poszliśmy na remizy śródpolne jedne czyste bez śmieci inne typowe czyli gruz z rozbiórki,folie rolnicze.Wróciliśmy do lasu po drugiej stronie drogi trafiłam na grzyba z typu koralówek -nie są łatwe do oznaczenia trzeba badania mikro zarodników zrobić-ja mam za małe powiększenie bo próbowałam na innych znalezionych.Ale ta była równie piękna co wcześniej pokazywane.


 

Był też trzęsak pomarańczowożółty 


 Kolejny wypad to szybki na szczakla i uwieczniona piękna jesień.


 
Odwiedziłam boisko w kadłubcu a tam piękne poduchy z chrobotka


 
A pod chorulą znaleziona kozia broda i kolejna koralówka

jak makaron

A dzisiaj wypad na kople a ja pochodzić po lesie oczywiście tato zamiast rano zapytać czy chcę jechać to nie bo po co:)I choć pogoda w kratkę to warto było.Uwielbiam szwendać się bez celu i odkrywać co ciekawego się trafi.I tym razem też tak było bo przemierzając najpierw ok 30letni młodnik sosnowy mogłam dowoli napatrzeć się na piestrzyce kędzierzawe.

piestrzyca kędzierzawa
Zmieniając las na mieszany natrafiłam na dziwne "patyczki" w zasadzie zawsze chciałam coś spotkać z tego typu grzybów i tym razem się udało to gozdzieniec robakowy-piękności .


Po kolejnej zmianie lasu trafiłam na gwiazdosze oj było ich sporo nawet w drodze powrotnej w rowie kilka w kupie rosło.

rodzę się:)


Kolejna zmiana lasu i piekne brusznicowe miejsce

borówka brusznica
I jesienny kadr.Coraz mniej takich miejsc gdzie tą złotą polską jesień da się uwiecznić.

Kolejna zmiana lasu i znaleziony sromotnik bezwstydny

W drodze powrotnej już na staw do auta zebrane sporo puszek-niestety znowu droga dostała przydział worów z śmieciami:(nie wiem,że ludziom tak się podoba tak zaśmiecona okolica-kiedy wreszcie ludzie będą szanować wspólne dobro?każdy wypad kończy się z torbą śmieci,mało kiedy jest,że faktycznie nie ma co podnieść.Na szczaklu pseuowędkarze pozbywają się śmieci wstawiając je do pobliskich ruin.

no tak byle nie na stanowisku...
Póki co to na tyle zobaczymy co przyniesie listopad ,W każdym bądź razie grzybowy sezon jest najlepszy od dawna,nie pod względem jadalnych grzybów a właśnie tych perełek z terenu.Szkoda,że do tych bardziej zróżnicowanych lasów jest kawałek bo pewnie też by się więcej ciekawych grzybów znalazło.Ale mam co mam i bardzo się z tego cieszę.

poniedziałek, 19 października 2026

Wypad na wielikąt i stawy milickie

 Na początku października wybrałam się z Marzeną na łężczok i wielikąt.Wyjazd bardzo wcześnie tak by poranek dopiero się budził.Po dotarciu na łężczok trochę rozczarowanie bo ptaków mało jak na tą porę i w zasadzie sama krzyżówka,na drugim stawie trochę czapli białych i siwych.Na trzecim sporo żurawii i gdybyśmy wiedzieli,że tam jest takie noclegowisko to odrazu po przyjeżdzie byśmy się tam skierowali.Przeszliśmy kawałek a,że nic nie uczyniło by podnieść nam endorfinki to ruszyliśmy na wielikąt.

czaple o poranku

 I tu już było zdecydowanie lepiej sporo łabędzi niemych,czajek,trafiło się stadko brodzców śniadych fajnie żerujących na płytkiej wodzie.

szły stadkiem
Fajny i nie częsty widok i w miarę blisko co pozwoliło na jakieś fotki.


i
brodzce śniade

Poszliśmy dalej aleją do następnych stawów,przy końcu na odsłoniętym dnie stawu setki czajek tyle,że pod słońce.

czajki
Tam spotkaliśmy pana z słowacji poruszającego się o kulach powiedział,że są wąsatki a widok przelatujących tuż przed nim wywołały radość jak u dziecka,tak samo na widok zimorodka prubującego usiąść na trzcinie co mu nie bardzo wychodziło.I to się nazywa czerpanie radości nawet z tak drobnych sytuacji,jak powiedział u nich nie ma wąsatek ani na morawach wschodnich ani zachodnich choć trzcinowisk mają dużo.No nic poszliśmy w kolejną drogę i co chwilę odzywały się remizy i wąstatki.I wreszcie przyszedł moment,że oba gatunki fajnie się pokazywały co pozwoliło na zrobienie fajnych fotek.

remiz

Dalej pokazało się stadko wąsatek

dwaj panowie


i na koniec tej wyprawy łabędzie w słoneczku


 Oczywiście,że była to sobota to zajechaliśmy do castoramy a tam wyprzedaże roślin i po taniości udało się kupić sporo fajnych odmian jeżówek

W ostatnią niedzielę skoczyliśmy na stawy milickie też wczesny wyjazd by był czas na pochodzenie ale po chyba 4 latach nie odwiedzaniu tego kompleksu stawów jakoś niewiele się działo. pierwsze odwiedziliśmy rudę sułowską tam niecodzienny "wypadek" łabędzia mianowicie wystartował z stawu i chyba nie obliczył wysokości i wleciał w wierzchołki brzóz i runął w trzciny niczym kamień ale po chwili wypłynął z trzcin-ciekawe co poszło nie tak:)Przy jednym z stawów ciekawa zmutowana lepnica biała o pełnych kwiatach.

pełna odmiana lepnicy

Dalej stawy też spuszczone sporo czapli białych pojedyncze siwe-ciekawe czemu jest taka przewaga jakby siwe zanikały.Były też 4 łabędzie krzykliwe.

krzykliwy i czaple
A dalej już pusto.Wracamy do auta a wogóle to ścieżka co jakiś czas z końskimi bobkami,no to mówię do Roberta,że dobry nawóz no ale czym nabrać i do czego.Udało się znaleźć opakowanie po bułeczkach a za szufelkę miała posłużyć puszka ale nim Robert ją obciął ja wzięłam ręką i nazbierałam wszak było już suche a nie świerze a potem umyłam ręce w wodzie i tyle hihi.Ruszyliśmy na pobliską Grabówkę gdzie zawsze koncentrowały się tysiące gęsi a tym razem staw był zupełnie pust(woda była) ledwie 3 łabędzie.No to stop na chwile i mapa by zobaczyć gdzie jechać no to na staw stary.Pojechaliśmy tam.Woda mocno już spuszczona ptaki daleko tylko na chwilę podleciały czaple i brodzce śniade.

foty zaczęły wychodzić beznadziejnie

Po poł godzinie wróciliśmy do samochodu po drodze uwieczniając kocanki piaskowe

kocanki
Ruszyliśmy w drugi koniec na staw słoneczny tam też nie za wiele ptaków ale w miarę blisko.

gęgawy

gęgawa i kszyk

czapla biała

śmieszki

I karpie 

ławica karpi
Także milicz rozczarował-wiadomo inaczej jest jak spędza się tam kilka dni ale zawsze jezdziliśmy na jeden i było bogato a teraz lipa to takie moje odczucia.W każdym bądz razie i tak w obu wypadach wspólnie spędzony czas się liczy.Teraz już bardziej okoliczne wypady.do następnego
 

poniedziałek, 5 października 2026

Otmuchów,Lambinowice,turawa-co tam słychać w terenie?

 Ostatnio odwiedziliśmy zbiornik otmuchowski mieliśmy tam coś do załatwienia.Najpierw pojechaliśmy do Roberta mamy i zabraliśmy jego brata na ryby oni zostali na stawie a my pojechaliśmy do otmuchowa.Pustki straszne nie liczą stadka mew.Udało się odczytać 4 plastiki-wszystko z okolic.Pogoda dopisała bo było słonecznie.Kilka fot poniżej.


 
z rybką

jeden je reszta patrzy:)

Wróciliśmy na staw a,że jeszcze mieliśmy czas to poszliśmy się przejść po okolicznym lesie,trafiliśmy na stanowisko świecznicy fajnie wyglądała a było ich dużo.Kiedyś widziałam na rezerwacie łężczok .Szybkie odwiedziny łąki stepowej i szok postawili nową ambonę w miejscu gdzie zwierzyna miała spokój i nikomu nie wchodziła w szkodę taka ostoja:(teraz będą je wypłaszać w pola.Po drugiej stronie gównażeria dalej rozrabia tym razem naznosili kamieni na błotne babrzysko.Tyle lat to miejsce było spokojne,ludzie sporadycznie się zapuszczali a teraz przy wodopoju pojedyncze tropy zwierząt.

a było błotne spa i jeszcze gruszki do pojedzenia
Trafiła się też modliszka i ładczyn brodawnik


Był też wypadzik na obrowiec tam spotkana roślinka olszewnik kminkolistny i księżyc w pełni.

olszewnik

 

pełnia

Kolejny super wypad z Marzeną na turawę-wyruszyliśmy wcześnie rano,po dotarciu na zbiornik i po wejściu na wał ukazał się widok sporego stada mew,jedna miał żółtą obrączkę jednak było jeszcze za ciemno i mglisto by wyszła wyraźnie.

Poszliśmy dalej magia porannej mgły była bajkowa a wschód słońca...ech

Trafiliśmy na rozlot żurawii było kilkadziesiąt,pare minut wcześniej i może by jakieś fotki stada udało się zrobić.W oddali słychać było ryczące byki.Powoli wschodziło słońce,mgła ustępowała i bardziej było widać ptaki.

żurawie

Drogę przebiegł nam zając co chwilę robiący stójkę ,dotarliśmy do piaszczystego terenu i stamtąd uwiecznialiśmy magię poranka.



żurawie we mgle

mgła ustępowała

Zaczęliśmy spacerować po dnie przy okazji znowu parę śmieci zabraliśmy-sporo tam potłuczonego szkła,które powinno zniknąć z tego miejsca.Na jednej z wysepek żerowały czajki i biegusy zmienne.

biegusy zmienne
W zarośniętych częściach zbiornika widać jesień w postaci pajęczyn 

Pojechaliśmy do ligoty turawskiej ale się okazało,że jeszcze zamknięte i faktycznie mamy być dopiero o 11 to poszliśmy zwiedzać okoliczny las-choć nie znany to ciekawy.Nagle na poboczu drogi stanął jeleń-szybkie foty i byk poszedł dalej

słucha...
Poszliśmy dalej nagle zobaczyłam,że coś rusza się w wysokiej trawie i w zasadzie wzrok skupiłam na ptaku a po chwili wyszedł byk.

drugi byczek

Po załatwieniu spraw wracając na łace między lasem zobaczyłam wilka-niestety nie było się jak zatrzymać ani pobocza,linia ciągła i auta za nami.Jak już znaleźliśmy wjazd do lasu to chyba pobiłam rekord na 150m hihi-niestety już go nie było:( a z lasu wyszedł lis na łąkę.A tego wilka cały czas mam przed oczami....

jest lis zamiast wilka
 W drodze powrotnej wizyta w dużym sklepie ogrodniczym i powrot z kilkoma kwiatkami:)Wspaniały wypad i chciałoby się na dłużej.Popołudniu skoczyłam z tatą na grzyby a przy rondzie stary znajomy białasek.

jasny myszołów
niedzielny poranek to wypad na kamień śląski posłuchać czy ryczą byki niestety cisza jak makiem zasiał i coś ten las zniknął:(

gdzie drzewa?

Marzena

sarna
 Popołudniu skoczyłam z tatą na ryby na kople-ja oczywiście połazić po lesie-fajne grzybki się trafiły koralówka cf zielonkawa i koralówka cf sosnowa(oznaczenia nie na 100% bo trzeba zarodniki pod mikroskopem zobaczyć ale na forum grzybowym przychylili się do oznaczeń).

koralówka zielonkawa


koralówka sosnowa

koralówka sosnowa

Takie piękności lubie szukać a nie pospoliciaki.Dawniej sporo różnych gatunków z tego rodzaju spotykałam w okolicznych lasach.Szybkie odwiedziny okolic goldu i znowu przykład ignorancji rolnika wobec przyrody-zostawiona siatka i folia bo przecież za ciężka by zabrać.

podstawowa zasada wobec przyrody-nie śmieć
Teraz mniej czasu mam na teren bo sporo pracy w ogrodzie trzeba przyszykować kwiaty do zimy,posadzić cebulki by wiosną cieszyć oko.Jeszcze z 200kg pszenicy i zima zaopatrzona.Sobotni wypad zostawię na wpis wekendowy.