środa, 12 września 2018

zaległości cd..

W sierpniu czas na rujkę u saren-niestety prawie ich nie widać na polach i w miejscach oczywistych gdzie powinny być było pusto czasem pokazał się koziołek i tyle:(Ta fotka zrobiona w drodze powrotnej z krępnej.
Teraz czas na zbliżenie na księżyc-w zasadzie ten nikon do tego najlepiej się nadaje bo z fotek normalnych coraz bardziej mnie rozczarowuje i śmiem twierdzić,że mój wysłużony sony h5 dużo lepiej sobie radzi ze wszystkim.Jedyny plus to świetne filmy ale też na niewielkim zoomie.
Sierpień to też czas zbierania się bocianów na polach zwanych sejmikami-niestety z roku na rok coraz mniej liczne te sejmiki.Lata wstecz było zazwyczaj ponad 20os.Teraz mozna zobaczyć max 5 osobników:(
Odwiedziliśmy też zbiornik słupsko i mimo niewielkich rozmiarów akwenu było sporo ptaków.Odczytałam plastik na mewie białogłowej.
Na pławniowicach i dzierżnie niewiele ptaków było.

zaległości:)

Nie miałam natchnienia by cokolwiek pisać,dlatego taka przerwa.Ale dzisiaj nadrabiam co nieco.W sierpniu odwiedziłam z koleżanką Grabówkę oczywiście za wazkami ale i inne obiekty trafiły na matryce aparatu:)Zacznę od ważek: Ischnura pumilio-tężnica mała
Kolejna to dość fajny gatunek i chyba nadal nie pospolity to Aeshna affinis-żagnica południowa.
Kolejny gatunek to samica Sympetrum danae-szablak czarny
I pospolita Libellula quadrimaculata-ważka czteroplama zjadająca bizoniaka kolcowój:)
A tu sam bizoniak kolcowój-pierwszy raz spotkałam ten gatunek ale do obecnej chwili widziany już w kilku miejscach.
No i oczywiście nie obyło się bez zebrania ramienic,które zobaczyłam po buszowaniu po trzcinach.W niewielkim płytkim oczku było ich mnóstwo.Jak zwykle wybierając się zapomniałam o najważniejszym czyli jakimś pojemniczku na takie znaleziska ale trzeba było improwizować i za pojemniczek posłużyła rękawiczka jednorazowa,które mam zawsze w plecaku:)nazw nie napiszę bo poczekam na identyfikację przez kolegę.
Wypad udany ale schodzona tylko część bo na resztę nie starczyło czasu.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Mix i rezerwat Łężczok,wielikąt

Dawno nic nie pisałam ale to przez awarię dysku zewnętrznego na który zgrywam fotki.Ostatnio coś komp stacjonarny zamulał,więc zgrałam wszystko na dysk-jak się pózniej okazało to dysk ma problem i zniknął cały folder z 2018 czyli jakieś prawie 17tyś fotek.Na szczęście dobry kolega pomógł a dzięki temu mogliśmy się spotkać bo już lata się nie widzieliśmy:)Zacznę od świecenia na podwórku w piątkowy wieczór-tym razem za źródło światła była żarówka mix czyli rtęciowo-żarowa o mocy 160w.Świeciłam tylko 1,5 godziny.Z ciekawszych a raczej niechętnie widzianych jest Cydalima perspectalis-gatunek inwazyjny zjadający bukszpany.
W kolejnym dniu odwiedziłam kopalnię Górażdże ale moje "oczko" wyschło znowu i nastała pustka,po drodze tam gdzie zawsze była spora kałuża ktoś nasypał piachu i ją wyrównał co spowodowało,że źródło wody dla ptaków wyschło:(
Nie wiem dlaczego ludzie tak cieszą sie z tych upałów-może patrzą tylko pod swoim kątem-wodę w kranie póki co jeszcze mają i w sklepach też jest.Ale ja patrzę też na przyrodę jak cierpi z jej braku.stawy wysychają,babrzyska,kałuże też.Jak jestem w terenie i mam możliwość nabrać wody do butelek to wlewam do jakieś kałuży,która jest jeszcze wilgotna-bo dłużej zostanie na wierzchu i ptaki z niej skorzystają.Ale ileż można wozić tego na plecach:(. Odwiedziliśmy rezerwat Łężczok a tam bardzo dużo łabędzi-tylko na jednym stawie było ich 161,udało się odczytać 2 obrączki polską i słoweńską.
Niespodzianką były ślepowrony,których wcześniej tu nie widywaliśmy.
I młode bączki karmione jeszcze przez rodziców.
I piękna ścieżka choć wyrównana w ostatnim czasie to ma w sobie to coś:)
Potem odwiedziliśmy stawy wielikąt a tam czarno biało czyli łabędzio-łyskowa zupa:)
Było też 6 hełmiatek
Było też trochę czapli,kszyki,łęczaki,kwokacze.W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy stawie w Dziergowicach a tam tylko jedna bernikla białolica i kaczki hodowlane,za płotem 2 renifery,lamy i gęsi.Na gnieździe para bocianów.
I jeszcze 2 fotki z fotopułapki-filmiki na moim kanale yt.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Pogoń za futrem.....

Jako,że mamy czas rui u saren to pewnego wczesnego poranka skoczyłam w teren w miejsce gdzie zazwyczaj można było spotkać spore rudle-niestety w ostatnich czasach na polach pusto i trudno o sarny.siadłam na ambonie by lepiej widzieć otoczenie-jak okiem sięgnąć było pusto,jedynie w pobliskich zadrzewieniach co chwilę pokazywały się ptaki a to cierniówka,a to gąsiorki z młodymi,a to kos czy lerka.
Po jakimś czasie nudne zrobiło sie to siedzenie bo nic się nie działo-jedynie w oddali pokazały się zające.Postanowiłam się zbliżyć do nich tak by się nie spłoszyły-mając aparat z dobrym zoomem(choć w zasadzie tylko do połowy jest ok).Popstrykałam kilka fotek choć falowało już powietrze.
Obróciłam się do tyłu i w pierwszej chwili myślałam,że sarny zbiegają z górki ale gdy lepiej się przyjrzałam(ostatnio nie noszę lornetki)dostrzegłam 2 lisy i sądząc po figlach na polu to były młode(film na yt).
Potem objechałam pola wokół i niestety żadnej sarny nie było:(Kolejnego dnia znowu pojechałam na taką objazdówkę ale popołudniu.Najpierw odwiedziłam remizę śródpolną-zazwyczaj robię to zimą ale tym razem to był dobry pomysł bo teren podobny do kserotermy z górkami i dołkami.Mogłam zobaczyć tam goździka kartuzka
Gąsienicę pazia królowej
Wiele roślin tam kwitło takich jak:macierzanka,drakiew żółta,przetacznik,chabry łąkowe i baldachowe-taki zestaw jest dobry dla motyli,warto posiać te rośliny w ogrodzie a będziemy się cieszyć motylkami:) Wracając przez las na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy kałuży,gdzie zawsze fotografowałam ptaki-tym razem też było ich sporo-jeszcze trochę a ich spokój zakłócą ciężarówki,które kilkanaście metrów dalej będą jeździły:(I tak sobie czekałam by cosik sfocić ale ptaki wybrały drugą kałużę,zniesmaczona wracam do roweru a tu leży wąż.W pierwsze chwili myślałam,że martwy ale przecież jeszcze chwilę temu go tu nie było a to gniewosz tak się "przytulił" do kamiennej drogi hehe.Fajnie bo w zasadzie drugi raz spotkany żywy:)
Wybraliśmy się też na "czarwone górki" i tam poszłam do niewielkiego lasku w zasadzie sprawdzałam łąkę gdy "coś" zaczęło mnie obserwować-była to mała sarenka-zamiast uciekać cicho wołała mamę.Ciekawe czy coś przydażyło się jej mamie czy tylko zostawiła ją i poszła gdzieś dalej się paść....
Muszę im tam jesienią posprzątać bo sporo butelek tam leży. No i wiadomo ostatnie zaćmienie księżyca chyba większość chciała je zobaczyć i sfocić.Mi coś tam się udało choć nie zawsze aparat "widział" księżyc.
I na koniec młode sierpówki w gnieździe-ostatnio też odchowały 2 młode tylko nie wiem czy po wylocie nie stały się łupem kotów:(

poniedziałek, 23 lipca 2018

To co lata i skacze,ogród

Co tu dużo pisać ostatnimi czasy to owady i rośliny są obiektami fotografowania.I tak jest tym razem.Dość często odwiedzam kamieniołom w Gogolinie gdzie motyli zawsze było mnóstwo.W tym roku nie licząc licznych modraszków korydonów jest skromniej-kraśników rzęsinowców mało zawsze przed zachodem słońca zbierały się w małe grupki liczące 3-8 os i tak nocowały na wysokich trawach.W tym roku pojedyńcze osobniki tak nocują. korydonki na posiłku:)
To co skacze to oczywiście "koniki polne"-udało mi się takie upolować na mą matryce:) Decticus verrucivorus
I Roeseliana roeselii
I jeszcze Stratiomys chamaeleon którą można najczęściej spotkać na baldachach.
Czasem jak się zbyt późno wyjedzie w teren to można pobawić się z zachodzącym słońcem:)
A w domowym ogrodzie kwitnie kwietna łączka-szału różnorodności nie ma głównie kolorowy chaber,nagietek,len czerwony,niezapominajka i coś jeszcze.
Jedna z rabat kwitnie pięknie pewnie dlatego,że sąsiad ma nawodnienie do swoich tuji a że podniósł się wyżej niż my o 40cm to woda pewnie fajnie przenika i do nas:)Po drugiej stronie gdzie takich ułatwień nie ma to od nas tuje i inne choinki ciągną wodę.
Jeżówki z foty wyżej miały być wszystkie pełne i w innych kolorach ale na szczęście uznano reklamację i dosłano brakujące kolory:) Wysieliśmy też goryczkę bo zawsze bardzo mi się podobała i w tym roku wreszcie zakwitły 2 odmiany:)
Brzoskwinia w tym roku ugina się pod naporem owoców i o dziwo nie choruje na kędzierzawość(była minimalna).Za to nektaryna owoców też ma w brud ale zachorowała-owoce są popękane i jakby zwiędłe:(
W ogródku kwitnie sporo onętki(kosmosy) a to oznacza wizyty szczygłów na nasionka:)Na foto młody osobnik-rodzice już kołysali się na kwiatkach:)