niedziela, 24 maja 2026

"żyjące"kłody i wekeend z siorką

 Tytułowe "żyjące" kłody to nic innego jak ścięte sosny,buki i inne pozostawione na bokach drogi leśnej a na nich toczy się życie wszyscy gdzieś biegają to w jedną to w drugą stronę:)I tak udało się wypatrzeć rębacza szarego,pająka mocarka burego,

rębacz szary

mocarek bury

Było też sporo innych pająków trudnych do oznaczenia ze zdjęcia a także gąsienic.Dawniej stosy zostawiane wczesną wiosną na dłużej były fajnym miejscem do poszukiwań chrząszczy i spędzałam sporo czasu przeszukując je.Na skraju drogi rośnie też smółka pospolita/leśna niezbyt się rozrasta ale jest.

Tego dnia moim celem wypadu na szczakla było zabranie starych słoików zostawionych kiedyś w zagłębieniu-jak widać sporo czasu upłynęło,system odbioru śmieci się zmienił, a nikt nie zainteresował się by wrócić i zabrać co zalegało.Poszłam jeszcze pochodzić po lesie i zabrać ewentualne przeoczone lub świeżo wyrzucone butelki,trafiłam na podmokły teren no i się zaczeło-bo zobaczyłam sporo różnych turzyc i udało się spośród tych kęp wypatrzeć kosmatkę gajową to moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem.

Nie jest łatwo robić turzycom foty bo ostrość nie trafia jakby się chciało.kolejna to turzyca drobna


 I kolejna turzyca palczasta,było więcej gatunków ale foty byle jak wyszły.

Na powrocie jeszcze zajechałam na łączkę storczykową to fajnie po tych deszczak kwitną storczyki,wełnianka jeszcze trochę.Obserwując to miejsce od ponad dekady można śmiało powiedzieć,że by chronić to miejsce potrzebna jest obserwacja natury bo każdy rok jest inny raz kwitnie wcześniej raz później a trzymanie się sztywnych wytycznych terminów koszenia w tym wypadku przynosi negatywne skutki bo zanikają gatunki,które są rzadkie.


 

Kolejny wypad to zobaczyć czy kwitnie traganek duński i tak na dość bogatym stanowisku choć mizernej jakości roślin jest go dużo .


 A na kolejnym w zeszłym roku go nie było a w tym trochę jest tylko "ucieka"w prawo pod sosny.


 Tam też znajdziemy gęsiówkę szorstkowłosistą

po prawej gęsiówka po lewej krwiściąg mniejszy
Pojechałam na kamieniołom i tam udało się zobaczyć murarkę muszlową i padalca.

 

murarka muszlowa

Niestety koszenie poboczy bo ludziom przeszkadza roślinność jak spacerują sprawia,że owady niewiele mają tego pożytku dla siebie a każdy chce żyć i mieć co jeść.

padalec

 

kiedyś tu było kwieciście od komonicy po koniczyne

Zostało trochę czasu do zmierzchu to ruszyłam jeszcze zobaczyć do szafirka miękkolistnego -na szczęście przeżył budowę obwodnicy cały i zdrowy.

czemu zawsze tyle samo kwiatów a nic obok nie pojawia się nowego?

 Kwitną już akacje a nad polami podziwiałam błotniaka łąkowego.Sobota to dylemat poranka czyli chmury na niebie jaką trasę wybrać:)Bo docelowo był rezerwat ligota dolna.Szybka kawa i kanapki i na rower padło na okolice kapliczki a potem zobaczymy.Tam blisko koziołek i pliszka siwa.

koziołek

pliszka siwa

Chmury znikają pojawia się słońce to kierunek na ligotę okrężną drogą-ja to se utrudniam życie haha,kieruję się na wygodę po drodze mijam parkę kląskawek.

klaskawki
Jak widać nie chciały w moją stronę spojrzeć:(Jadę dalej na niebie pojawia się kania ruda z materiałem do gniazda,mijam przejazd kolejowy i kieruję się na Jasioną nagle coś wylądowało na słupie to był bocian biały,który wcześniej pewnie żerował na częściowo skoszoneł łące .

Dojeżdżam do jasionej i pomyłka drogi i dojeżdżam do Zakrzowa hihi jak już byłam w tym miejscu to poszłam zobaczyć czy nie wyrzucili fajnych kwiatków oczywiście trawa po kolana,rosa=mokre buty i spodnie-wyschną po drodze:)To teraz logistyczne myślenie i kierunek wzdłuż autostrady tą trasę znam ale ona znowu prowadzi do Zakrzowa,więc szybki luk na mapę i jest polna droga,na spokojnie sobie szłam co chwila schylając się po puszki po piwie-chyba aluminium na tych polach chcą uprawiać tyle tego było na polach i drodze(pełna sakwa zgniecionych/sprasowanyc puszek),wreszcie dotarłam do drogi prowadzącej do celu.Tam piękne łany szałwi łąkowej lnu i innych roślin.Widać,że ludzie odwiedzający to miejsce mają gdzieś po co to jest i nawet niewielkie ogniska palą na skałach,że o śmieciach nie wspomnę.Trochę zabrałam ze sobą.

len

szałwia łąkowa

 

posłonek

Będąc już w drodze powrotnej zauważyłam małego sokolika to był kobuz-fajnie polował na owady.

kobuz
Już nie kombinowałam w drodze powrotnej a pojechałam główną drogą oczywiście moim porsze bez napędu bo elektryk tylko do pracy póki co:)A popołudniu spakowałam manele i Marzena zabrała mnie na wekend ale było fajnie-wieczorem koncert u sąsiada w malni grają świetnie tylko szkoda,że wokalistki/sty nie mają bo mają moc.Potem poszliśmy do domu znaczy na podwórko i jeszcze tam słuchaliśmy jak grają a przy okazji świeciliśmy na ćmy choć te nas olały i zwinęłam o 23 lampę bo nie było sensu siedzieć a rano wypad na Grabówkę-choć ta już od jakiegoś czasu rozczarowuje pustkami.Z ptaków 2 pary gęgaw z młodymi,para perkozów z 2 młodymi,łyska z 3 młodymi,odzywające się turkawki,wilgi,trzciniaki,kobuzy.Trochę nagrywałam rybki ale same płotki/krasnopórki raz podpłynął sumik karłowaty ale wtedy już nie było kamerki w wodzie.Wypad zakończyliśmy ogniskiem i pieczoną kiełbasą

rosiczka okrągłolistna

Fajnie bóbr opanował jedno miejsce gdzie wodę spiętrzył i podtopił trochę terenu.Tam też pojawiła się gruszeńka chyba jednostronna i siudmaczek leśny.


 

siódmaczek leśny

Trochę połaziłam i w jednym miejscu usłyszałam bzyczenie jakby rój był i tak też było chyba komuś pszczoły się wyroiły i znalazły tu dziuplę i siedziały.

A w drodze powrotnej trafiliśmy na gołębia pocztowego chyba 0134 oddział bez problemu dał się złapać ale tylko zobaczyłam skąd i puściłam a ten wrócił na górkę i tam siedział.A potem fajnego zaskrońca trafiliśmy.Robert go złapał to ten odrazu udał martwego:)szybka fota i puszczony.

A potem tylko naziemna fota

zaskroniec
I tak zakończył się wekeend super spędzony.Zaniedługo tydzień urlopu oby pogoda dopisała i moje cele na ten czas zostały spełnione.
 

niedziela, 17 maja 2026

ośmionożni i szybkie wypady

 Wreszcie pada i to dość często,zrobiło się chłodno jak to w połowie maja-deszczu potrzeba choć na trochę ziemia nim nasiąknie.Zacznę jeszcze od mixu terenowego co nie pokazywałam ostatnio bo zostawiam sobie na "zaś" coby przy takiej pogodzie gdzie trudno wyruszyć w teren rowerem nazbierać materiału na wpis.A więc fajne spotkanie z jeleniami gdzie jak zwykle zamiast rozglądać się dookoła wzrok kieruje na śmieciuchy:(które nijak nie pasują do otoczenia.I tak właśnie  zamyślona idę a tu po prawej biegnie 3 jelenie szybkie wyciąganie aparatu z pokrowca i już myśli,że nie uda się pstryknąć fotek ale byki zawracają i biegną w moim kierunku,po chwili się zatrzymują by ruszyć dalej ale w innym kierunku.

biegnie w moją stronę

 

trzeba się rozejrzeć

to ja też popatrze

skręcaj:)

Takie spotkania lubie byleby aparat dał radę w miarę ostre foty zrobić.W piątek mimo złej pogody skoczyliśmy na odrę na godzinkę,co mnie zaskoczyło to kwitnąca świerzbnica-zazwyczaj kwitnie od lipca a tu proszę piękne kępy-w sumie dobrze bo zdąży się wysiać zanik pokoszą wały a tak zawsze w czasie kwitnienia były skaszane.Muszę sobie ją do dzikiego ogródka przynieść bo jest fajnym pożytkiem dla zapylaczy.

świerzbnica
Wczoraj po obiedzie wybraliśmy się na krępną tata na spining a ja połazić no i oczywiście powolne chodzenie i przeglądanie drzew i krzewów za życiem na nich.I tak na liściach wiązu znajdziemy kogutnicę wiązową -dostrzeżemy je w postaci narośli na liściach.

 

kogutnica wiązowa

Dalej to obserwacje pająków czyli tytułowych ośmionożnych zaczniemu od krzyżaka zielonego

krzyżak zielony
Poszłam zobaczyć na łąki tam pięknie kwitnie firletka poszarpana,dzwonki,jaskry


 

bioróżnorodność

Przy drodze jeszcze 3 lata temu rósł okazały dąb jednak po jednej z burz się złamał został pień ale i ten komuś był potrzebny i został wycięty w środku widać odchody albo wepy marmurkowej albo pachnicy-cokolwiek tam było to nie zostało mu za wiele.Szkoda,że fotki nie zrobiłam ale pewnie nie raz tam będę.Na skraju łąki z polem kukurydzy latało mnóstwo jaskółek i jerzyków próbując "płoszyć" komary,dziesiątki jaskółek siedziało na ziemi.Zaczęłam chodzić po łące i "płoszyć" komary a jaskółki latały jak oszalałe nawet jerzyki blisko mnie przelatywały łapiąc swoje papu a komarów jest od groma.

walka o przetrwanie

 

jerzyk



jaskółki

Później poszłam wzdłuż odry w stronę rozwadzy tam widać też działał "chłopiec" z zapałkami i dobrze się bawił wypalając sporo terenu:(ech 21 wiek a głupota z średniowiecza.Tylko łatwiej podpalić niż machać kosiarką i to ta różnica:(

spalony a runo się odradza
Idąc dalej jest takie niby starorzecze i tu zapałki poszły w ruch bo sucho to można.


 

musiało niedawno się palić

Ruszyłam dalej tym rowem i dotarłam do fajnego urokliwego miejsca ,kwitł już kosacieć żółty.

taki klimat na początku

 

czyż nie pięknie?

W takim miejscu po powodzi naniosło trochę śmieci choć pewnie niektóre tam leżały od dawna bo znalazłam butelkę po coli z 1992r pozbierałam to co widziałam ale niestety nie miałam jak zabrać bo do plecaka by się nie zmieściło a torby nie miałam ze sobą a szkoda bo niewiele trzeba by było czysto ale może jakoś to zabiorę.Na obrzeżu rosły lipy na ich liściach zauważyłam różowe plamy to Eriophyes leiosoma ,znajdziemy też na liściach Różkowca lipowego.

eriophyes leiosoma

różkowiec lipowy

kolejny pająk to "krabek"

rysunek niczym z filmu krzyk:)
Uwielbiam takie spokojne przeszukiwanie terenu w poszukiwaniu nowych gatunków ,odkrywania miejsc i poznawania ich walorów to jest najlepsze w bycia przyrodnikiem.Oprócz obserwacji dbam o siedliska by były czyste a to duża "pomoc" dla nich a dla mnie to tak naturalne jak oddychanie i tylko szkoda,że nie mogę naraz zabierać wszystkiego i szybciej pozostawić miejsce czyste.To na tyle krótkiego wpisu.
 

niedziela, 10 maja 2026

Objazdówki,rezerwat łężczok,poliwoda

 Zeszłotygodniowy wypad w teren przyniósł fajne obserwacje choć pochmurno było z rana.I tak "chwila" na ambonie poczekać co się pokaże i rudelek saren z fajnym koziołkiem.

rudelek
Trudno przewidzieć pogodę jak rano chłodno człowiek się ubierze a po godzinie robi się duszno a jadąc rowerem trudno o miejsce na kurtkę jak zazwyczaj sakwy pełne puszek czy butelek a zanim to na dobre zniknie to jeszcze trochę czasu minie.Zawróciłam i pojechałam przez Jasioną na szczakla  na ściętych drzewach wypatrzyłam paśnika pałęczystego chyba pierwsze moje spotkanie choć jakieś takie mam gatunki to bym musiała poszukać czy go już miałam.
 


Kolejny wypad to podobna trasa zajrzałam na łączkę storczykową i na 1.05 storczyki ledwie było widać.

w zeszłym roku o tej porze już kwitły
A tu stan na 9.05


jeden deszcz i ruszyły

Kolejny wypad to na kopalnie po drodze oglądanie głogów pod kamionkiem na których można spotkać sporo gatunków biedronek od inwazyjnej azjatyckiej po nasze siedmiokropki czy gielasówki-to jest właśnie fajne,że nawet przy szpalerze głogów można spędzić dużo czasu bo coś zawsze się pokaże.

gielas czternastoplamek
W bocznej drodze latały mikromotylki oj jak ciężko im zrobić zdjęcie:(niestety gatunku nie znam a fota taka sobie

mikro na liściu

Dalej odwiedziłam stanowisko żywca cebulkowego-zawsze się spóźniałam na jego kwitnienie i tym razem w ostatniej chwili:)

żywiec cebulkowy
Na samej kopalni standart,który mozna spotkać o tej porze roku.Zaszłam zobaczyć na kruszczyki błotne ale jakiś "wędkarz" czyścił stanowisko z ramienic i niestety narzucał na bok gdzie były storczyki.Muszę chyba to przerzucić i może wyrosną.Na drodze leżało truchło gryzonia a na nim ucztowało co najmniej 4 gatunki padlinożerców.

nic się nie zmarnuje

Na powrocie już przy parkingu lesnym zobaczyłam gryzonie ganiajace się po poboczu drogi było chyba z 10.udało się je sfotografować.


 A wchodząc kawałek w las po ściołce przechadzał się biegacz urlicha.


 Niedziela to wypad z Marzeną i Robertem do rezerwatu łężczok wcześnie rano to i ludzi tyle jeszcze nie ma.A na stawach duże ilości śmieszki i łabędzi niemych.Gęgawy jakoś ubogo w tym roku młodych widzieliśmy 3 rodzinki.Zauszniki też tylko 3os.

gąsiątka

czernica

perkoz dwuczuby

Poszliśmy zobaczyć do dworku myśliwskiego i ku naszemu zdziwieniu z ruiny zrobił się odnowiony budynek-ciekawe,że trzeba było czekać aż się zawali by go odbudować.

z ruiny do dworku
Symbole i łuk zachowany jak był dawniej



Zajechaliśmy na wielikąt ale tam skromnie to nawet nie szliśmy szukać gatunku,który tam notowali.Za to sporo było rybitw czarnych i mew małych.Jeszcze skok na polder za skamielinami ale już za mało czasu na szukanie i tylko jakaś łdyga odbita w węglu się trafiła.A ostatnia niedziela to wypad na stawy zarybieniowe w poliwodzie gdzie odbywały się zawody pzw gogolin tato i Robert brali udział a my poszliśmy się szwendać po nieznanym lesie.W tych okolicach dominuje sosna równa jak żołnieże stojący na baczność z domieszką brzozy a runo jagodowe .Przeszliśmy chyba z 10km i prócz 2 danieli,dzięcioła czarnego i pojedynczych drobnych ptaków cicho i pusto.

daniel

dzięcioł czarny

las

Nad stawami to o poranku czaple siwe i krzyżówki a tak też pusto.

czaple siwe
Po jednym szwedaniu posiedzieliśmy przy stawie gdzie był domek a tam wokół latała muchołówka szara,kulczyk,kopciuszki,kosy,pliszki siwe.

kulczyk

muchołówka szara

Mieliśmy jeszcze 2h zanim skończą zawody to poszliśmy w drugą stronę i tu było ciekawie bo na początku spotkaliśmy padalca trochę nas wystraszył:)

padalec
Idąc dalej zobaczyłam "sznurek" na drodze i okazało się,że jest to żmija zygzakowata melanistyczna czyli czarna bez charakterystycznego zygzaka:)Kilka fotek i poszliśmy dalej

żmijka:)

taki sznurek

Nie macie pojęcia jak mnie korciło,żeby co jakiś czas Marzenę wystraszyć aż w duchu pękałam ze śmiechu ale nie trzeba być poważnym hihi Na powrocie na drogę wyszedł jeleń.

jeleń
Wróciliśmy do domu i trochę odczułam to szwendanie bo zaczęła boleć mnie stopa ale na drugi dzień chyba ok zobaczymy jak będę w pracy ale poranny wypad w teren sobie odpuściłam.To na tyle .Za tydzień nocka na nowakach jak będzie pogoda i oby teraz było w miarę bo chcę na ćmy poświecić.