czwartek, 9 kwietnia 2026

Przebudzenie wiosny....

 Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu ale jakoś nic na matrycę nie wpadało choć dużo czasu spędzałam w leśnych ostępach.Trochę za zrzutami poroża ale w obecnym czasie gdy zwierzyna jest tak przetrzebiona to tylko kilometrów się narobi.Przy okazji zbierałam surowiec czy to do oddania do butelkomatu czy ten,który trafił i trafi na złom.Buszowanie po kamieniołomie przyniosło obserwacje mąkli tarniowej i odnożycy mączystej.

mąkla tarniowa

 

odnożyca mączysta

Trafił się też ślimak czerwonawy na puszce po piwie.

ślimak czerwonawy
Szkoda,że tak trudno u nas o atlasy do rozpoznawania ślimaków-te które wyszły miały niski nakład i nikt nie wznowił wydania.No ale trudno przeglądam portale aukcyjne czy nie została wystawiona jakaś książka.Tego dnia było kolejne spotkanie z kanią rudą.


kania ruda

W święta też nie było kiedy na dłużej gdzieś skoczyć ale udało mi się namówić tatę na wypad za kamień śląski na kopalnie zobaczyć za skamielinami i fajnie było choć krótko to udało się fajne okazy trafić.Tato dzielnie młotkiem i dłutem wydłubywał muszle.W drodze powrotnej obeszliśmy las to trafiła się fajna chmara jeleni łań i cielaków ok 30 os.Na zrzuty niestety nie trafiliśmy.Za to na oleice i pierwiosnki lekarskie

oleice

pierwiosnek lekarski

Idoc drogą usłyszeliśmy stukanie dzięcioła,okazało się,że czarny kuł dziuplę w zdrowym buku:)

mój nowy dom
I tato w swoim żywiole:)

biały górnik

W kolejnych wypadach udało się spotkać pliszki górskie na ciekach biegnących przez remizy śródpolne-takie miejsca to nie tylko teren do lęgów ale i źródło wody a tego coraz mniej i nawet widać to po zwierzętach,że nie są jak dawniej w miejscu a cały czas wędrują bo jak żyć w miejscu gdzie nie ma dostępu do wody?

pliszki górskie

 

środowisko pliszek i nie tylko

Mam wrażenie,że 90% społeczeństwa ma gdzieś,że znikają kolejne podmokłe tereny,że osusza się bagna pod rolnictwo,że ujarzmianie wszystkiego przyniesie pozytywne korzyści ale myślę,że zrozumieją to jak zacznie się walka o wodę ale to już będzie za poźno na odwrót.Dlatego cięszę się z każdego takiego miejsca póki istnieje,robię wszystko by nie pływały w nich śmieci choć nie wszystko sama wyciągnę:(ale dla mnie to się liczy,że mogę dokładać tą cegiełkę dobra dla mojego otoczenia.Wiele razy słyszę,że to nie ma sensu ale jakby tak pomyśleć to co w życiu ma sens?Wczoraj szybki wyskok w teren -odwiedziłam stanowisko lepiężnika różowego niestety zostało małe poletko,jednego roku dziki mocną zbuhtowało i zjadłogo i tak dokładnie,że na łące już nie wyszedł.

lepiężnik różowy
Buszując po lesie usłyszałam jak biegną sarny były to 2 kozły walczące o rewir,fajnie jak się zatrzymał zaczął parostkami trzeć o gałąź i kopać nogą.Niestety za długi filmik by tu wstawić ale dam fotki.

złość

 

A tu też znajdziemy pierwiosnek wyniosły.Zajrzałam też do listerii jajowatej to dopiero się pokazuje a na łączce storczykowej nadal pusto bo sucho:(

pierwiosnek wyniosły
Widziałam już pierwsze jaskółki dymowki,błotniaka stawowego ale jakoś tak licho ani nad domem nic nie leci jak to było lata wstecz.Ten tydzień miał być na wyzbieranie surowca z jednego miejsca ale plany się pokrzyżowały i muszę to odłożyć na przyszły tydzień jak będzie pogoda.Może i na matryce coś przy okazji wpadnie co by można było tu pokazać.