Na początku października wybrałam się z Marzeną na łężczok i wielikąt.Wyjazd bardzo wcześnie tak by poranek dopiero się budził.Po dotarciu na łężczok trochę rozczarowanie bo ptaków mało jak na tą porę i w zasadzie sama krzyżówka,na drugim stawie trochę czapli białych i siwych.Na trzecim sporo żurawii i gdybyśmy wiedzieli,że tam jest takie noclegowisko to odrazu po przyjeżdzie byśmy się tam skierowali.Przeszliśmy kawałek a,że nic nie uczyniło by podnieść nam endorfinki to ruszyliśmy na wielikąt.
 |
| czaple o poranku |
I tu już było zdecydowanie lepiej sporo łabędzi niemych,czajek,trafiło się stadko brodzców śniadych fajnie żerujących na płytkiej wodzie.
 |
| szły stadkiem |
Fajny i nie częsty widok i w miarę blisko co pozwoliło na jakieś fotki.
i |
| brodzce śniade |
Poszliśmy dalej aleją do następnych stawów,przy końcu na odsłoniętym dnie stawu setki czajek tyle,że pod słońce.
 |
| czajki |
Tam spotkaliśmy pana z słowacji poruszającego się o kulach powiedział,że są wąsatki a widok przelatujących tuż przed nim wywołały radość jak u dziecka,tak samo na widok zimorodka prubującego usiąść na trzcinie co mu nie bardzo wychodziło.I to się nazywa czerpanie radości nawet z tak drobnych sytuacji,jak powiedział u nich nie ma wąsatek ani na morawach wschodnich ani zachodnich choć trzcinowisk mają dużo.No nic poszliśmy w kolejną drogę i co chwilę odzywały się remizy i wąstatki.I wreszcie przyszedł moment,że oba gatunki fajnie się pokazywały co pozwoliło na zrobienie fajnych fotek.
 |
| remiz |
Dalej pokazało się stadko wąsatek
 |
| dwaj panowie |
i na koniec tej wyprawy łabędzie w słoneczku
Oczywiście,że była to sobota to zajechaliśmy do castoramy a tam wyprzedaże roślin i po taniości udało się kupić sporo fajnych odmian jeżówek
W ostatnią niedzielę skoczyliśmy na stawy milickie też wczesny wyjazd by był czas na pochodzenie ale po chyba 4 latach nie odwiedzaniu tego kompleksu stawów jakoś niewiele się działo. pierwsze odwiedziliśmy rudę sułowską tam niecodzienny "wypadek" łabędzia mianowicie wystartował z stawu i chyba nie obliczył wysokości i wleciał w wierzchołki brzóz i runął w trzciny niczym kamień ale po chwili wypłynął z trzcin-ciekawe co poszło nie tak:)Przy jednym z stawów ciekawa zmutowana lepnica biała o pełnych kwiatach.
 |
| pełna odmiana lepnicy |
Dalej stawy też spuszczone sporo czapli białych pojedyncze siwe-ciekawe czemu jest taka przewaga jakby siwe zanikały.Były też 4 łabędzie krzykliwe.
 |
| krzykliwy i czaple |
A dalej już pusto.Wracamy do auta a wogóle to ścieżka co jakiś czas z końskimi bobkami,no to mówię do Roberta,że dobry nawóz no ale czym nabrać i do czego.Udało się znaleźć opakowanie po bułeczkach a za szufelkę miała posłużyć puszka ale nim Robert ją obciął ja wzięłam ręką i nazbierałam wszak było już suche a nie świerze a potem umyłam ręce w wodzie i tyle hihi.Ruszyliśmy na pobliską Grabówkę gdzie zawsze koncentrowały się tysiące gęsi a tym razem staw był zupełnie pust(woda była) ledwie 3 łabędzie.No to stop na chwile i mapa by zobaczyć gdzie jechać no to na staw stary.Pojechaliśmy tam.Woda mocno już spuszczona ptaki daleko tylko na chwilę podleciały czaple i brodzce śniade.
 |
| foty zaczęły wychodzić beznadziejnie |
Po poł godzinie wróciliśmy do samochodu po drodze uwieczniając kocanki piaskowe
 |
| kocanki |
Ruszyliśmy w drugi koniec na staw słoneczny tam też nie za wiele ptaków ale w miarę blisko.
 |
| gęgawy |
 |
| gęgawa i kszyk |
 |
| czapla biała |
 |
| śmieszki |
I karpie
 |
| ławica karpi |
Także milicz rozczarował-wiadomo inaczej jest jak spędza się tam kilka dni ale zawsze jezdziliśmy na jeden i było bogato a teraz lipa to takie moje odczucia.W każdym bądz razie i tak w obu wypadach wspólnie spędzony czas się liczy.Teraz już bardziej okoliczne wypady.do następnego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz