środa, 18 września 2019
Turawa i okolice
Tak jak obiecywałam wpisik w środku tygodnia:)Miałam okazję być 2 dni pod rząd na zbiorniku turawskim.Jednego dnia było zimno,że wytrzymaliśmy tak trochę ponad 2h.choć ja bym mogła siedzieć tam dłużej:)Tego dnia był kamusznik(filmik na kanale yt),biegusy zmienne,czajki,mewy duże,gęś nadal obecna.
Okazja do odwiedzenia ponownie zbiornika była następnego dnia tym razem z kolegą.Pogoda była lepsza choć było pochmurno.Za to ptasio dużo lepiej bo oprócz kamusznika i biegusów zmiennych pokazał się brodźce śniade,biegus rdzawy,czapla nadobna i kilka innych siewek,był rybołów.
A te okolice to oczywiście kamieniołom,który miał być użytkiem ekologicznym ale nasi włodarze wyniuchali kasę i postanowili zrobić coś takiego http://gogolin.pl/12441/dofinansowanie-na-centrum-bioroznorodnosci.html niestety będzie się to wiązać z asfaltowanie a co za tym idzie niszczeniem terenu,do tego paleniska,altana=śmieci.Nie mówię by nic nie robić ale do tej pory tym co chcieli odwiedzić kamieniołom obecna wersja lepiej pasuje niż ta urzędnicza.To ma być ochrona a nie dewastacja.
Ostatnio udało mi się sfocić rzadki gatunek pluskwiaka- Spilostethus saxatilis,
A z okolic kamieniołomu 2 siwoszki błękitne i jakaś parka muszek:)
niedziela, 15 września 2019
las,kosorowice
Oj trochę czasu minęło od ostatniego wpisu:)Odwiedzam często kamieniołom a tam jeszcze trochę modraszków lata,jest też sporo ptasiej drobnicy żerującej na różnych krzewach.Na foto pleszka
Czasem uda się spotkać sarny
Zrobiłam sobie przejażdżkę po lesie-pustawo dominują dzięcioły duży,czarny,zielonosiwy
Udało się też zobaczyć grzyby gwiazdosze mikrych rozmiarów niestety.
W środku lasu spotkałam kota-nie jest to pojedyńczy przypadek-nie mam nic przeciwko kotom ale w lasach robią sporo złego,powinny trzymać się domu chociaż i przy domu to samo się dzieje.Mam takiego kota u sąsiada mimo karmienia poluje na ptaki i nawet sierpówkom nie odpuszcza:(
Właśnie przed chwilą słuchałam spotu lasów państwowych,że 20.09 sprzątanie lasów,ile to oni wydają na sprzątanie-z tym się zgodzę ale u nas jak posprzątają to worki lądują w lesie zamiast odrazu na wysypisko to już 3 raz jak trafiam w tym miejscu na śmieci-teraz jest mało ale ostatnim razem była przyczepka śmieci łącznie z słupkami lasów.To chyba nie tak ma wyglądać to dbanie-ja jak coś z lasu zabieram to nie wyrzucam na pole czy byle gdzie byle wyniesione z lasu tylko zabieram do domu-w ostateczności ląduje w przydrożnym koszu.
W sobotę a właściwie w piątek namówiłam tatę byśmy pojechali zobaczyć na rykowisko w sobote rano-niestety cisza jak makiem zasiał,to tato mówi jedziemy na kosorowice,jak dojeżdżaliśmy zobaczyliśmy gęstą mgłę już miałam mówić,że wracamy ale dobrze,że tego nie zrobiłam bo było cudnie-magiczna godzina z mgłą,biegusami zmiennymi i balonami(nie wiem jak to się fachowo nazywa).
Ostatnie zdjęcie to z śluzy w kątach opolskich strasznie spieniona woda płynęła,w porcie też czyli to zanieczyszczenie szło już z wcześniejszego biegu rzeki.Foty z innego wypadu wstawię w tygodniu.
sobota, 31 sierpnia 2019
okolice i stawy milickie
Sporo bujam się rowerkiem po naszych okolicach i choć czasem puchy straszne to są momenty,że coś na matryce wpadnie.Zaczął się czas migracji i skupisk ptaków co by raźniej było lecieć.
Na foto jaskółki dymówki czyszczące się w porannym słoneczku.
Trochę pada to i grzyby się pokazują niekoniecznie jadalne i o miłym zapachu:)
Pewnego wieczoru gdy nadciągała burza skusiliśmy się na wypad na stawy w kosorowicach,co prawda ptaków prócz czapli siwych nie udało się wypatrzeć ale za to zachód słońca był cudny.dodam,że na prawo od słońca już błyskało.
Skusiłam się też na siedzenie na ambonie do wieczorka zobaczyć co wyjdzie na pole i w zasadzie tylko sarna z bliźniakami wyszła potem zaczęło wiać i myślałam,że mnie wywieje z tej ambony.
W czwartek miałam wolne to padło na stawy milickie i choć upał straszny to trochę sobie popatrzyłam na ptactwo.Niezliczone ilości mew,sporo perkozów dwuczubych z nielotnymi młodymi,perkozków też dużo.Trafiły się podgorzałki,bocian czarny i co najmniej 12 bielików.Były też łabędzie krzykliwe,żurawie,czaple siwe i białe.A i zapomniałabym o wąsatkach,które mieliśmy na 2 stawach.
W Rudzie sułowskiej wymyślono takie oznaczanie trasy-co prawda nie jest kora zdarta do rdzenia ale kiepsko to wygląda zwłaszcza,że to rezerwat:(
Trafiliśmy też na ozorka dębowego-w zasadzie co roku na tej alei go spotykam jak jestem w tej okolicy.
I na koniec niewielkie oczko z salwinią pływającą i żaciściegiem i oczywiście żabami:)i karpie.
niedziela, 18 sierpnia 2019
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































